poniedziałek, 4 kwietnia 2016

18!

Taki ważny post, a jednak nie udało mi się napisać go w czasie :S Nie mogę uwierzyć, że nasz Orzeszek ma już 1,5 roku! Matko Bosko, kiedy to zleciałoooo???

Ale do brzegu. 

Laura zmienia się naprawdę codziennie. Codziennie zauważamy coś nowego i często bywa tak, że Laura ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje z czymś nowym, a my zbieramy szczęki z podłogi.

W tym miesiącu na pierwszym miejscu jest przede wszystkim rozwój intelektualny naszego Bączka. Mówię Wam, jaka z niej mądra bestia! Doskonale wie, na którym stanowisku w garażu stoi nasze auto i idzie prosto do niego. Podobnie gdy wracamy do mieszkania. Na korytarzu podchodzi prosto pod nasze drzwi. Bierze klucze i próbuje sięgnąć do zamka :) W windzie naciska wszystkie guziki i śmieje się w głos, gdy zadzwoni alarm :)

Próbuje sama włożyć stópki w swoje buciki. Zresztą nie tylko w swoje :) Ostatnio przymaszerowała do salonu w moich butach z siłowni, ubrała też trapery H. ale już ruszyć w nich nie mogła, bo ważą chyba więcej niż ona ;-)


Maszerując do niani
 Wciąż najbardziej lubi bawić się klockami Lego. Nie ma już problemu z precyzją, łączy klocki niemal zupełnie bez trudności. Największą jej miłością cieszą się wciąż ludziki Duplo. No i kubeczki z FP. Zauważyłam też, że cichaczem wlewa sobie do nich mleko lub herbatkę z butelki i wypija jak ze szklanki :D Bardzo polubiła zestaw dziecięcy stół + krzesło, który jej w tym miesiącu kupiliśmy. Laura nie ma jeszcze swojego pokoju, ale w salonie zagospodarowałam jej własny kącik wokół ulunionego progu drzwi balkonowych. Obiadki Laura zawsze zjada przy tym stoliku. Oczywiście w czasie jedzenie zsiada i wsiada na krzesełko pierdyliard razy, ale miejsce musi być to, nie inne. Niestety w chwilach naszej nieuwagi wchodzi sama na krzesełki i staje na nim, a gdy to zauważymy natychmiast macha paluszkiem pokazując "oj, oj". To "oj, oj" to szkoła polskiej babci :) Laura jest przy tym niesamowicie rozbrajająca. Dzisiaj, gdy wróciłam z łazienki Laura stała grzecznie na podłodze, ale pokazała mi "oj, oj" czyli coś musiało być na rzeczy, ale matce pozostaje tylko domyślać się co ;-)

Na swoim krzesełku Laura sadza wszystkie misie, które potem są karmione. Zakładamy im też czapki i szaliki :) Generalnie misie cieszą się ostatnio niesamowitym powodzeniem. Wcześniej Laura ich prawie nie zauważała, a teraz wciąż są w użyciu, w szczególności ten największy.



Skoro jestem już przy rozmiarach... ostatnio będąc u lekarza miałam okazję zważyć Laurencję. Dobiłyśmy do 10,5 kg. Niby niewiele, ale Laura naprawdę zdrowo wygląda, taka jej uroda :) Chociaż apetyt znowu ma znacznie słabszy. Na śniadanie zjada już tylko suche pieczywko typu Wasa. Wcześniej wypijała całą butlę mleka i podjadała jeszcze chlebek z miodem. Teraz na butelkę nie chce nawet patrzeć, a chlebem tylko się bawi doprowadzając mnie do szału, bo smaruje wszystko miodem. Kaszki są ble, chleb ble, mleko ble, nawet frytki jakby już nie robiły takiej furory :( Najchętniej jeszcze zjada zupki, ale repertuar mamy naprawdę niewielki - jogurtowa i pomidorowa to te ulubione. Wcześniej zjadała jeszcze z soczewiczy zielonej i czerwonej - teraz już bez większego entuzjazmu. Wczoraj ugotowałam jej krem z warzyw, ale na moje nieszczęście po zblendowaniu wyszedł zielony, a Laura jak tylko widzi coś zielonego na talerzu to robi minę jakby miała hafta puścić. Jakoś udało mi się zmusić ją do spróbowania i o dziwo jej zasmakowało, ale musiałybyście widzieć jak się krzywiła na zbliżającą się łyżkę :) Jedyne zielone co Laurencja toleruje i, ba, uwielbia, to konserwowe oliwki. Tak, te najzwyklejsze z papryczką w środku. Zajada je tak, że aż uszy jej się trzęsą.

 Sypia wciąż beznadziejnie. Tu nie ma żadnych zmian :(((((( Gdy jest już bardzo źle, zarzekam się, że odstawię ją od piersi, ale ciężki jest to u nas temat :( Laura ostatnio domaga się piersi jeszcze częściej, w szczególności teraz gdy zaczęła odmawiać butelki z mm. Zwalam to na wciąż wychodzące trójki, ale naprawdę mam już dosyć. Marzę o spokojnej nocy, o nowych stanikach bez opcji karmika... 


Laurencja w ferworze pracy - wydając śniadanie dla misiów
Wracając do laurencjowych umiejętności, do słowniczka doszło nam CHYBA "bu" (tur. to" i "ver" (tur. daj"). Ręki jednak odciąć sobie nie dam, bo Laura mówi to tak niewyraźnie, że nie wiem czy na pewno o to jej chodzi. Widzę jednak, że na razie jednak szybciej reaguje na turecki, ale to pewnie dlatego, że czasowniki w trybie rozkazującym są w tym języku znacznie krótsze.

Poza tym, jesteśmy pod wrażeniem jak przy tak niewielkim zasobie słów świetnie potrafi wyrazić o co jej chodzi. Pokazując nam coś wydaje z siebie tak jednoznaczne dźwięki, że nie mamy najmniejszej wątpliwości czego Laurencja oczekuje. Przychodzi do mnie z moją komórką i mi ją podaje, a potem czeka aż włączę jej grę. Idzie na korytarz, ubiera swoją czapkę i pokazuje na wózek, gdy chce iść na spacer. Najfajniej jednak pokazuje, że chce cycusia - przychodzi do mnie na kolana, a potem siup kładzie się na bok i łapie za mój dekolt :) Z jednej strony mnie to rozczula, z drugiej irytuje :-]

Laura pięknie się rozwija. To niesamowite obserwować jak szybko się zmienia. 

Rośnij zdrowo, nasz Orzeszku :-*

16 komentarzy :

  1. Z tymi misiami jestem rozbrojona na łopatki. :) Urocza z niej dziewczynka. Moja Nadia wszystkie maskotki przytula. Raz tylko lalę karmiła.
    A jak u Was na spacerach? Siedzi w wózku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laura też przytula, a dzisiaj nawet miała dużą ochotę zabrać misia (oczywiście największego, a jakże!) do niani :) Z wózkiem gorsza sprawa... Szczerze mówiąc zaczyna mnie to trochę martwić, bo teraz gdy wybieramy się na jakieś zakupy, Laura najczęściej ląduje u nas na rączkach, a wózek służy do wożenia zakupów. Jak sobie pewnie wyobrażasz, nie dajemy w ten sposób rady na dłuższych dystansach :) Panna chce chodzić, chodzić i jeszcze raz chodzić :)

      Usuń
    2. U nas to samo.. Tylko nasza Nadula nie chce za bardzo też chodzić za rączkę, musi sama. A przy ulicy sama to tak nie bardzo mam ochotę pozwalać.

      Usuń
  2. Gratuluję osiemnastki! W cudowny wiek wkroczyły nasze panienki :-) Czytałam jakby o swojej.Wyobrażam sobie To Laurowe "Oj Oj" słodkie! Moja naśladując mamusie mówi "ojejku" czym też mnie rozbraja.Z doświadczenia wiem,jak bardzo wychodzące zęby ( szczególnie trójki) potrafią zmienić dziecko w małego szatanka...do tego brak apetytu,złe noce,ogólne rozdrażnienie,i modlę się do wszystkich Bogów żeby ta ostatnia szybko się uwinęła,bo ja już cierpliwosci nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, tych trójek mam już serdecznie dość, bo wychodzą w jakimś ślimaczym tempie, a towarzyszące im sympotomy dają nam nieźle popalić :-S

      Usuń
  3. Wow,18 nim się obejrzysz a będzie 18 lat a nie miesięcy, tak nam szybko maluchy rosną.
    Stefano jak broił tzn. robił coś czego rodzice nie pozwalają np. włączył sobie TV mimo, iż mu tego zabroniliśmytoi tak i tak go włączał kręcąc głową i dawał sobie klapsa w rączkę (nie wiem skąd wziął).
    10,5kg to wcale nie tak mało. Nasz czterolatek ma niewiele ponad 14 - mam wrażenie,że rośnie jedynie wzdłuż, ale i tak dobrze, że rośnie z tak ubogim jadłospisem.
    Inteligenta z Laury dziewczynka,fajnie sie rowzija. I ma super rodziców, bo my naszemu nigdy nie pozwoliliśmy nacisną dzwonka w windzie :D Dzieci obserwujc wszystko natują - Ste od dawna wie który guzik w windzie nacisnąć jadąc do góry, a ktróry na dał (i to nie tylko u nas na klatce, ale i u teściowej oraz w nowym mieszkaniu). Pozdrawiam Was gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah - klaps w rączkę, bomba!
      Z tym dzwonkiem to nie do końca tak ;-) Akurat w naszej windzie nieszczęsny dzwonek jest jednym z najniżej położonych przycisków więc jeśli nie chcę oprócz pierdyliarda toreb z zakupami, moim plecakiem z siłowni i laurowym plecaczkiem dźwigać w windzie jeszcze 10 kg szkraba to w wielkim skrócie ciężko ją od nich odgonić :D

      Usuń
  4. Jaka ona fajna :D a ile ma pluszaków! U nas Kuba ma swojego jednego ulubionego, ale kiedy tylko trafi mu się w ręce inny gorąco go tuli do siebie. A klocki Lego to i u nas są hitem :) kupiliście drewniany stolik? My się teraz też rozglądamy. Kuba coraz częściej domaga się bloku i kredek i fajnie, jak będzie miał swój mini kącik.
    Półtorej roku brzmi już poważnie :) się nie obejrzysz, a będzie kończyć dwa latka! Potem gadulstwo, przedszkola, szkoły... czuję się staro -,- Ściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, od nas nie dostała ani jednego, wszystkie są zdobyczne :) Stolik to był strzał w dziesiątkę - polecam. Laura bardzo lubi przy nim siadać, a krzesełko to już naprawdę kocha. Na razie jeszcze w temacie kredek i rysowania jest dzikus, ale myślę, że z wiekiem stolik będzie miał coraz większe zastosowanie :)

      Usuń
  5. O kurczę, jaka duża pannica :) Półtora roku to poważny wiek :) I rozczuliłam się bardzo, bo wszystko co opisujesz, jeszcze tak niedawno było udziałem Lilki, a wcześniej Elizy... Nie mogę się nadziwić, jakimi wspaniałymi obserwatorami są te nasze dzieci.
    Wszystkiego dobrego dla Laury! I dla Ciebie Kochana, też :* Sto lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Oj tak... czas mknie jak szalony. Patrzę na Laurę i nie dowierzam, że jeszcze niedawno była takim maleństwem...

      Dziękujemy, kochana :*

      Usuń
  6. U nas też jakoś w okolicach 1,5 roku pluszaki zaczęły być w użyciu. Wcześniej nie zwracała na nie w ogóle uwagi.

    Współczuję tych nocy, nie wiem co mam Ci doradzić, bo u nas co prawda bywa różnie, ale jednak bywają noce z jedną pobudką na przetransportowanie do naszego łóżka. Trzymam kciuki, abyś w końcu się wyspała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Światełko w tunelu widzę w postaci odstawienia od cycka, ale teraz jeszcze przy upierdliwym ząbkowaniu temat jest niesamowicie trudny do ogarnięcia. No i boję się, co zrobię jeśli broń Boże nie zadziała? Powrotu już nie będzie :S

      Usuń
  7. Pamiętam jak u nas Lulcia w wieku 1,5 roku odstawiła się sama od cysia. A klocki chyba każdy dzieć lubi u nas też jest szał nawet młodsza latorośl się bawi nimi na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, wymarzona sytuacja! Ile bym dała, żeby Laura też tak sama z siebie zupełnie bezboleśnie się odstawiła i zaczęła przesypiać noce :) wiem, wiem, marzycielka ze mnie ;)

      Usuń