wtorek, 10 listopada 2015

Żyjemy w puszce

Mało nas ostatnio na blogowisku. Niestety musiałam sobie odpuścić nie tylko pisanie u siebie, ale nawet czytanie Waszych blogów :( Obiecuję wkrótce poprawę, ale na razie wykorzystuję dosłownie każdą chwilkę na poszukiwania mieszkania we Wrocławiu. Jestem już zmęczona tymi poszukiwaniami, bo to wszystko na mojej głowie, a Laurusia niestety nie ułatwia mi zadania. Wychodzą jej kolejne trzy zęby, które mocno ją męczą, a ona tym samym męczy mnie :D Gorzej śpi, często wybudza się z płaczem, a w nocy potrafi wisieć na cycku jak noworodek. Nasze samotne spanie poszło więc znowu w niepamięć, laurowe łóżeczko od mniej więcej północy świeci pustkami. 
Rano znowu budzę się połamana, mąż idzie do pracy, a ja jednym okiem patrzę na Laurę, drugim na ogłoszenia :S Poszukiwania mieszkania na odległość jest po prostu do bani - zanim dotrzemy na miejsce, ktoś sprząta nam mieszkanie sprzed nosa. Planujemy w sobotę przejechać się do Wrocka i mam nadzieję, że coś znajdziemy choć przyznam, że na myśl o jeżdżeniu od mieszkania do mieszkania i ich oglądaniu z Laurą trochę miękną mi nogi. Pozostaje mi liczyć po cichu, że córcia znowu nas pozytywnie zaskoczy i będzie współpracować.



Poza tym u nas nuuudy. Od niemal tygodnia siedzimy z Laurą uwięzione w mieszkaniu. Najpierw był smog i tak wysokie jego stężenie w powietrzu, że po wyjściu na zewnątrz faktycznie od razu czuć było metaliczny posmak w ustach, a teraz mamy deszcz, wiatr i piździawkę :] Wolę jednak zdecydowanie ten deszcz, bo przy smogu nawet okien nie mogliśmy otworzyć by choć trochę wywietrzyć mieszkanie. Życie jak w puszce. Ohyda. Cieszę się z tego powodu, że niedługo uciekamy z Krakowa choć we Wrocławiu podobno jest tylko trochę lepiej :]

Urzędujemy więc z Laurą w domu. Córci mojej ta nerwowa atmosfera się chyba udziela, bo zupełnie nagle zaczęła przejawiać jakieś autodestrukcyjne zapędy - w czasie całkiem spokojnej zabawy potrafi nagle podejść do ściany i zacząć walić w nią łepetyną albo bierze do ręki plastikową zabawkę i łuuuup w czoło. Potem ryk i znowu łuuup. Ja naprawdę nie wiem w kogo ona się wdała, bo u mnie w rodzinie takich osobników nie ma :P


Laurusia przytula się do swoich pluszaków :)

Na koniec pozytywny akcent: jeszcze w czasach przedsmogowych wróciłyśmy do domu z Biedry z nocnikiem :D Laura najpierw z wielkim entuzjazmem zaznajomiła się z nowym obiektem, powrzucała do niego zabawki, potem rzuciła w kąt. Po kilku dniach zaczęłam ją na nim sadzać i muszę się, drogie ciocie, pochwalić, że mamy pierwsze sukcesy. W nocniku wylądowało już kilka kupek, a nawet dwójeczka :) Śpieszę jednak wyjaśnić, że nie, Laura nie woła oczywiście na nocnik. Sadzam ją na nim, gdy tylko zauważam pierwsze objawy tego, że idzie "grubsza" sprawa. Cieszy mnie jednak to, że Laura siedzi na nim bez problemu i nie blokuje się w wiadomej sprawie :) 

Nom, to by było na razie na tyle.

Buziaki :***

19 komentarzy :

  1. Życzę powodzenia w szukaniu mieszkania. Wiem jaka to meka...
    Gratuluje nocnikowych sukcesow. Najważniejsze to na poczatku wyczuc moment i sadzac dziecko nazywajac przy tym dana rzecz az w koncu zajarzy i zacznie sama wolac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie robimy :) na razie Laurze nocnik odpowiada :))

      Usuń
  2. Matko, z tym smogiem to naprawdę można się załamać. Kraków jest taki piękny, ale to jednak mega niedogodność :(
    Kasiu, mam nadzieję, że szybko znajdziecie takie gniazdko, w którym Wam będzie dobrze! No Laura- tu też Twoja rola- daj tej biednej matce szukać tej chałupy :D
    Ohoho, nocniczek- idzie nowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, żebyś wiedziała JAKA niedogodność. Z takim maluchem problemem jest nawet wyjście po chleb, gdy nagle zaatakuje nas smog. Faktycznie żal miasta, ale w takim państwie żyjemy, gdzie najtańszym opałem jest to co najbardziej syfi.

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za pozytywny rozwój spraw i szybkie znalezienie idealnego gniazdka we Wrocławiu i hip hip hura za sukcesy nocnikowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, idealne to pewnie raczej nie będzie, ale niech chociaż nie będzie gorsze od tego, w którym obecnie mieszkamy, a byłabym mega szczęśliwa.

      Usuń
  4. Powodzenia w poszukiwaniu mieszkania. Wyobrażam sobie jakie to stresujące, tym bardziej, że na odległość. A Laurze gratuluje nocnikowych sukcesów, bo nam się Stefano nieco nadal blokuje przy grubszej sptawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie jestem taka szczęśliwa, że nocnikowanie przychodzi jej tak łatwo :)

      Stresujące, męczące i dołujące - człowiek już się cieszy, że coś znalazł, a tu zonk - wynajęte.

      Usuń
  5. Przypomniałaś mi, że nasz nocnik sie kurzy :p gratuluję chociaż tego sukcesu! Jak juz cos sie pojawia w tym nocniku to juz jest ogromny krok. W końcu zalapie o co chodzi ;) współczuję Wam zamknięcia - aż chyba zacznę bardziej cenić możliwość wyjścia na dwór, choc jakos napadło mnie "nicniechcenie" i najchętniej bym tylko leżała. Ha! Z dzieckiem :D takie szukanie rzeczywiście jest kłopotliwe. My jestesmy na miejscu a czasem zanim zadzwonimy na ogłoszenie ogłoszenie znika w ciagu minuty. Teraz strasznie ciężko u nas o cos porządnego. Tak czy inaczej życzę powodzenia Tobie i sobie w tym względzie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kochana, próbujcie! Jakubek jest już taki rozgarnięty, może szybko załapie o co chodzi. U nas też tak trudno coś znaleźć. W ogóle we Wrocławiu jest chyba jakiś defiocyt ładnych mieszkań - takie mam wrażenie :/

      Usuń
  6. Czytajac wiadomosci na necie wielokrotnie mysle o was Dziewczynki- jak radzicie sobie z tym paskudztwem, smogiem?? Nie wiem czy to normalne?? Czy pogoda badz paleniew piecu na to wplywa?? Choc powiem Ci, ze gdy tylko wjade na Slask juz czuje dym w ustach i plucach- ale u nas to taki "urok" :)
    Kasiu, jesli bedziesz konsekwentna to mozesz osiagnac sukces nocnikowy- zapytaj mamy ona napweno Ci powie, ze wlasnie tak zaczela Was oduczac pieluchy :) Metoda babc funkcjonuje- moze nie swiadomie ale nawykowo :) Mloda tak miala i szybko byla "sucha", Mlody w luxusach Niemcowa i moim wygodnictwie latal z pielucha do 3 lat!! :O Powodzenia!!

    A co do mieszkania- ciezko tak na odleglosc :( a moze jakis makler badz firma moglaby zajac sie wyszukiwaniem i podac wam na talerzu odpowiednie oferty- wtedy jedna podroz do Wroclawia i odfajkowanie kilku??
    Buziaczki z mglistego Niemcowa :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę powiedziawszy nie radzimy sobie. Gdy stężenie niebezpiecznie wzrasta siedzimy w domu. Na zakupy jeżdżę sama samochodem, gdy H. wróci do domu. To naprawdę jest straszne, bo nawet przechodząc dosłownie 10m z auta do sklepu dławię się dymem. Szkoda, że we Wrocławiu raczej nie będzie lepiej :(

      Kochana, stawiam właśnie na tą babciną metodę - dlatego za każdym razem Laura ląduje na nocniku. Na razie mamy same sukcesy. Trochę mnie tylko martwi perspektywa dłuższej podróży, bo nie za bardzo uśmiecha mi się podróżowanie z nocnikiem (a raczej jego czyszczenie gdzieś na trasie) ale pocieszam się tym, że Laura raczej w takich niesprzyjających okolicznościach kupy nie robi :) ma się swoje wymagania, a co :)

      co do szukania mieszkania - biur nieruchomości niestety aż trudno uniknąć - zdecydowana większość ogłoszeń należy właśnie do nich, ale nawet współpracując z nimi nie ma się podanych ofert na talerzu. Trzeba szukać samemu, dzwonić, umawiać się, a agent przyjedzie pokazać Ci mieszkanie i skasować najczęściej połowę pierwszego czynszu. Do tej pory rozmawiałam z dziesiątkami biur i tylko jedno się mną przejęło i faktycznie wyszukuje dla nas ogłoszenia. Ale pojechać i obejrzeć i tak trzeba będzie osobiście. A Laura z nami :] Liczę jedynie, że faktycznie skończy się to na jednym wyjeździe.

      Buziaki :*

      Usuń
  7. Powodzenia w szukaniu mieszkania! :) My też uziemione w domu, ale to dlatego że ja się rozłożyłam, a Gabi trochę smarka.... Życzę dalszych sukcesów w nocnikowej przygodzie :) A nas nocnik jest super, ale tylko do zabawy. Gabi nawet na nim siada i mówi "sisi" albo stęka jakby kupę robiła i niekiedy zrobi tyle że w pieluche, bo wszystko jest ok do momentu kiedy jest ubrana. Jak tylko ją rozbiorę to nocnik gryzie. Więc nie zmuszam póki co, żeby jeszcze bardziej się nie zraziła. Myślę jak ją przekonać że wcale nie jest taki zły, przez głowę przeszedł mi nawet nocnik fp, ale obawiam się że taki z bajerami za bardzo skupiał by jej uwagę na zabawie a nie na załatwianiu potrzeb :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dzisiaj H. wrócił do domu chory. Naprawdę nie mógł sobie wybrać lepszego momentu...

      Może kup jej jakieś nowe bibeloty i pokazuj, gdy usiadzie na nocniku. Ja też obawiałabym się, że taki bajerancki nocnik tylko rozproszy dziecko.

      Usuń
  8. Skąd ja to znam...N idą czwórki i w zwiazku z tym zamienila się w noworodka pod pewnym względem ;-)
    Mamy po dwie trzy nocne pobudki na "cycy"
    Slyszalam o tym smogu i chyba pierwszy raz cieszylam się ze mieszkam gdzie mieszkam.
    Powodzenia w poszukiwaniach lokum!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mieszkam we Wro, na zadupiu co prawda :), ale nie przeszkadza mi smog. Nie wiem, czy taka nieczuła jestem, czy czy naprawdę go nie czuć.
    Poszukiwanie mieszkania do wynajęcia to jedno z moich gorszych studenckich wspomnień ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć Kasia! Co u Was? Mieszkanko znalezione? Pewnie teraz się pakujecie. Jak samopoczucie H.? Trzymajcie się, buziaki dla Laury :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Martuś :* mam nadzieję, że dzisiaj wyrobię się z nowym postem. Tak, znaleźliśmy wreszcie mieszkanie i jesteśmy teraz u moich rodziców. Wszystko opiszę w poście, buziaczki :***

      Usuń