środa, 25 maja 2016

Ostatnie dni

Az trudno w to uwierzyc, ale juz jutro wracamy do Polski. H. wyraznie przygnebiony, ja z mieszanymi uczuciami, tylko Laura fika nieswiadoma. Moje mieszane uczucia spowodowane sa jednak tylko obawa przed nowym, ktore czeka nas nieuchronnie juz w srode. Laura po raz pierwszy u niani na 8 godzin z drzemka wlacznie, ja w pracy. Do tego sprawdzian na szybkie wyjscie z domu rano. Boje sie jak sobie z tym poradzimy i ten strach kompletnie zajmuje mi teraz glowe.

Ale nie o tym chcialam. Chcialam napisac krotkie podsumowanie naszego pobytu w Turcji.

Powtorze sie po raz kolejny, ze zaskoczyla nas troche pogoda. Od wczoraj znow zmiana i choc jest wciaz cieplo, to niebo zasnute jest warstwa chmur i wieje chlodny wiatr. Do tego wszystkiego dom moich tesciow to istna lodowka. Bywaly dni (jak wczoraj) ze na dworze calkiem ok bylo mi w szortach, a u nich w domu cala w gesiej skorce marzylam o dlugich spodniach, skarpetkach i bluzie. Gdziekolwiek sie nie przemieszczamy biore dla Laury zapasowe zestawy ubraniowe na wypadek gdyby nagle zrobilo sie zimno/cieplo. Troche to upierdliwe, ale inaczej nie da rady.

Laura ladnie juz wspolpracuje z babcia, ale i tak najwieksza sympatia darzy swoja ciocie, siostre H. Szkoda tylko, ze dla cioci to jeszcze nie sa wakacje, a ze szkoly wraca naprawde bardzo pozno. Mimo to udalo nam sie kika razy zostawic dziecko rodzinie i zwiac na krotki wypad we dwoje ;) Wczoraj zaliczylismy krociutki wypad na lody z koziego mleka. To specjalnosc turecka, ktora goraco polecam. Takie lody sa super delikatne, kremowe i lekko ciagnace. Mniam! Az zaluje, ze nie mam zadnego zdjecia, no ale za pyszne byly by myslec wtedy o robieniu zdjec! :)

ucieczka starych nad rzeczke

rowerkami na piwko ;)

swoja droga polecam to wlasnie Bomonti filtresiz, a nie zaden tam Efes - slabe siuski ;)

Nie zawsze jednak wybywamy sami. Laura bardzo czesto nam towarzyszy w wieczornych spacerach. Pakujemy ja wtedy do wozka, dajemy w lapke przekaske i wio przed siebie. Kilka dni temu spontanicznie wieczorem pojechalismy do Marmaris. Troche sie balismy, bo  bylo juz naprawde pozno, ale Laura pozno obudzila sie z drzemki i ostatecznie bardzo ladnie zniosla caly wyjazd. A musialybyscie widziec jej tance, jakie odprawiala w drodze przy dzwieku tureckiej muzyki z radia. Sposob tancowania znowu sie naszej corci zmienil. Teraz Laurencja, jak na prawdziwa Turczynke przystalo, angazuje raczki. Ah, te fantazyjne powolne ruchy, te ruchy kuperkiem, po prostu bomba :D Musze ja przyczaic z kamera.


wieczorny spacer na plazy



W Marmaris dopadla mnie kompletna melancholia. Zaliczylismy ta sama trase spacerowa, ktora tak czesto pokonywalismy, gdy jeszcze bylam w ciazy. Kawke wypilismy w ulubionej kawiarni, do ktorej po raz pierwszy przyjechalismy z Laura, gdy ta miala zaledwie tydzien :) Wtedy z lekka spinka co bedzie jak sie obudzi, teraz na luzie. Laura zajela sie zabawa cukrem w papierkach, potem zabawiana przez kelnera poszla glaskac okoliczne koty.

Innym razem pojechalismy odwiedzic rodzine kuzyna H., ktorego coreczka jest mlodsza od Laury o 7 miesiecy. Mala Eslem byla zachwycona Laura, Laura Eslem juz niekoniecznie :) Nie ma to jednak jak starsze kolezanki. Niby sie razem bawily, ale to nie to samo. Laura jednak dosc szybko sie znudzila i zaczela bawic sama po swojemu. Na koniec cos jej nie podpasowalo i miala 'wisielczy' humor do konca wizyty, a na pozegnanie zamachnela sie nawet dwa razy w strone Eslem, gdy ta nie chciala puscic laurowego rekawa :D Coz, narazie milosci miedzy nimi nie bedzie :D Poza tym jej kiepski humor przypieczetowal... kanarek, ktorego nasza przebojowa corka tak sie wystraszyla, ze nic juz nie moglo uratowac sytuacji.

Laura z mlodsza kuzynka


Czesc tureckiej familii

Co innego starsze dzieci. Wczoraj tesciowa zabrala Laure na spacer wokol domu. A mieszkaja tuz obok meczetu. Plac przed meczetem to z kolei miejsce zabaw okolicznych dzieci. Laura najwyrazniej bardzo stesknila sie za zabawa z rowiesnikami, bo na ich widok popedzila az sie za nia kurzylo. Dzieci byly w roznym wieku, ale glownie starsze dziewczynki i chlopiec w wieku Laury. Starsze dziewczynki od razu porwaly Laure, ale co mi sie podobalo, to ze od razu sie nia zaopiekowaly. Asekurowaly przy schodzeniu ze stopni, podawaly pilke, dbaly by nasz Orzeszek nie pozostawal z tylu. Laura byla zachwycona. Razem z dziecmi pobiegla nawet do srodka meczetu, bo ten imam zostawia otwarty i nie widzi problemy by dzieci w nim buszowaly. Podgladalismy ich przez otwarte okno :) Laura z usmiechem od ucha do ucha biegala po miekkich dywanach, az przyjemnie bylo patrzec.





Przy okazji fotka dla Was - ''ambona'' z ktorej imam wyglasza kazania i pieknie zdobiony mihrab, ktory wskazuje kierunek Mekki, czyli ten, w ktorym zwracaja sie podczas modlitwy muzulmanie na calym swiecie

Mezczyzni modla sie na dole, a kobiety za parawanem na gorze. Maja tez osobne wejscie i osobne miejsce do ablucji (rytualnego obmycia sie przed modlitwa).

Zabawa ma dziedzincu meczetu





Dzisiaj wieczorem czas juz spakowac walizki. Jutro w droge. Robimy jednak mala zmiane planow i zamiast do Wroclawia jedziemy do moich rodzicow na weekend. Mama bedzie miala prezent na Dzien Matki ;)


9 komentarzy :

  1. Dacie radę! Pierwsze dni na pewno do łatwych nie będą należały, ale zobaczycie, że jak już się to zdarzy, to pomyślicie tylko, że nie warto było się bać :) Najważniejsze, że Laura lubi dzieci i nie ma problemu z chodzeniem do żłobka.

    PS. W Meczecie można robić zdjęcia? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach Kasiu, jak milo sie na sercu zrobilo- tak wlasnie z waszymi zdjeciami na chwilke wrocilam do Turcji.
    Trzymam kciuki za pierwszy dzien w pracy i wszystkie kolejne- bedzie dobrze, dacie rade, czasami naprawde nalezy isc na zywiol.
    Milego Dnia Matki! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj będzie się działo...początek pewnie będzie mega trudny, ale powoli i Laura się przyzwyczai. Gorzej z drzemką, ale może Pani znajdzie jakiś sposób żeby Laurka się wyciszyła. Oj zazdroszczę tych wózkowych wojaży - u nas dramat. Łucja posiedzi w wózku tylko parę minut, a potem jest wicie się i darcie. Najgorzej, że jak ją wypuścimy to jest nie lepiej...ucieka w sobie obranym kierunku, a jak próbujemy zatrzymać, zawrócić to oczywiście ryk...spacer to teraz nie lada wyczyn. Mam nadzieję, że jeszcze parę miesięcy i Młoda się ogarnie...dalej mamy naszego navingtona i jak jakiś czas temu myślałam coby zakupić jakąś parasolkę tak teraz odpuszczam, bo to raczej bez sensu. Co do dzieci to Lu podobnie, woli te starsze :) a jak już mają jakieś super sprzęty typu rower czy hulajnoga to w ogóle szał. :) Mama na pewno ucieszy się z weekendu z wnuczką. Do nas jutro przyjeżdżają moi Rodzice także myślę, że uda się odpocząć, bo to naprawdę wielka miłość jest w relacjach moja mama - Łucja, dodam, że obustronna także dziecko mam z głowy ;) Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki, żeby w środę wszystko poszło gładko! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, czyli teraz jestescie juz w Polsce i wypoczywacie u Twoich rodzicow. Mam nadzieje, ze pogoda dopisuje! :)

    Kochana, nie martw sie o srode. Wiem, latwo mi mowic... Laura zna opiekunke i inne dzieci i pewnie nawet nie zorientuje sie, ze byla tam dluzej niz zwykle... A o drzemke tez bym sie nie martwila. Moje Potworki w domu byly tragiczne do spania, a u niani patrzyly na inne dzieci i tez grzecznie sie kladly. Instynkt stadny. ;)

    Pierwszy raz widzialam wnetrze meczetu! Mihrab rzeczywiscie robi wrazenie! A poza tym to tak smiesznie - jak zwykly pokoj, szczegolnie, ze podloga obita dywanem. ;) Fajny ten imam, ze pozwala dzieciom bawic sie w srodku. Juz widze proboszcza z mojej rodzinnej parafii jak by zareagowal, gdyby mu dzieci zaczely biegac po kosciele! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Podczytuję bloga od dawna, zdarzyło mi się komentować (zwłaszcza w krakowskich czasach, bo stąd jestem ) i będzie mi miło móc czytać dalej co u Laury i u Was �� mój mail polinka86@buziaczek.pl Pozdrawiam i miłego weekendu u rodziców �� Paulina

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przyjemnoscia czytam od dawna Twojego bloga. Niestety, nigdy nie komentowalam. Jesli mimo to mialabym mozliwosc dalszego czytania, bylabym zaszczycona. Moj e-mail: gamadmoll@gmail.com Pozdrawiam. Gabriela

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez chetnie do Was zagladam:) jesli to mozliwe - poprosze o dostep? moja.szafa2016(@)gmail.com (bez nawiasow)Dziekuje, Monika

    OdpowiedzUsuń