Wrzesień zaczęłyśmy z przytupem, bo oto Laurencja po raz pierwszy w życiu... zachorowała :-(
Wczoraj po południu w czasie zabawy nagle zauważyłam, że jest mocno rozpalona. Zmierzyłam temperaturę i okazało się, że to już 37,5. Podałam nurofen i przeszło. W nocy Laura obudziła się około północy cała zlana potem. Termometr pokazał 38 stopni. Znowu podałam nurofen i poszliśmy spać. Nad ranem temperatura wciąż się utrzymywała więc nie zastanawiając się dłużej zarejestrowałam ją do lekarza...
Wczoraj po południu w czasie zabawy nagle zauważyłam, że jest mocno rozpalona. Zmierzyłam temperaturę i okazało się, że to już 37,5. Podałam nurofen i przeszło. W nocy Laura obudziła się około północy cała zlana potem. Termometr pokazał 38 stopni. Znowu podałam nurofen i poszliśmy spać. Nad ranem temperatura wciąż się utrzymywała więc nie zastanawiając się dłużej zarejestrowałam ją do lekarza...
Wyrok? Prawdopodobnie angina. U lekarza gorączka osiągnęła już 39 stopni, gardło zaczerwienione... Swoją drogą żal mi okropnie jej było, gdy pani doktor na siłę rozwierała jej buzię drewnianym patykiem by zobaczyć gardełko...
Nasz chorobitek... |
Do domu pognałyśmy piorunem, podałam pierwszą dawkę leków i położyłam Maliznę do łóżka. Myślałam, że dzień spędzi na śpiocha, ale dziecko me jak zwykle mnie zaskoczyło. Obudziła się po godzinie już BEZ gorączki i w świetnym humorze. Ktoś coś rozumie????
Całą resztę dnia brykała wśród zabawek i tylko momentami pokładała główkę na moich kolanach. ODPUŚCIŁA sobie popołudniową drzemkę i DOTRWAŁA dzielnie do wieczora. Niemożliwe jest to dziecko...
Od wczoraj Laura potrafi już nałożyć wszystkie krążki :) |
W czwartek idziemy na kontrolę. Znów czeka nas oglądanie migdałków, brrr....
A to wszystko moja wina, moja, moja, moja wina! W sobotę byliśmy na pikniku organizowanym przez pracodawcę H. (o tym już wkrótce, bo zdjęcia mam piękne! :)) i nie potrafiłam odmówić Laurencji polizania lodów... No i masz, babo, placek. Chciałaś dziecku zrobić przyjemność, a zrobiłaś krzywdę :>>>>
Bidulki :( Teraz jakiś wysyp anginy chyba jest. Zresztą- jak zawsze latem. Dziecko zgrzane, lód albo kąpiel w zimnej wodzie i niestety- angina gotowa :( My też to przerabialiśmy z Elizą. Teraz staram się pilnować, żeby dziewczyny jadły lody, jak jest chłodniej, ale to się nie zawsze udaje- One nie rozumieją, że to dla Ich dobra :(
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że to jednak nie angina. Może "tylko" zapalenie gardła?
Buziaki dla Was dziewczynki.
Opcji jest jak widzę wiele... angina, zapalenie gardła, trzydniówka... Czekamy na jutrzejszą wizytę u lekarza. Na razie jednak gorączka nie odpuszcza :(
UsuńDuzo zdrowka dla Laurki!!! Mam nadzieje, ze jak nagle przyszlo tak szybko przejdzie i obejdzie sie bez antybiotykow. Nie obwinaj sie, to wcale nie musza byc te nieszczesne lody... wirus i juz...
OdpowiedzUsuńBuziaki kolejne dla chorowitki!! :****
Dziękuję, kochana. Ja też mam nadzieję, że unikniemy antybiotyków.
UsuńBidulka...zdrówka życzę i polecam herbatke rumiankową - nie ma nic lepszego na gardziełko i ropne migdałki!!!
OdpowiedzUsuńO, nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. Dziękuję za radę, zobaczymy jutro u lekarza jak się mają migdałki.
UsuńZdrówka i jeszcze raz zdrówka, Matka, nie rób sobie wyrzutów, bo to wcale nie jest takie oczywiste, że choróbsko złapało przez lody...
OdpowiedzUsuńDziękuje, Ewka :*
UsuńChoroba malucha to najgorsze co może być - byle przeziębienie zawsze mnie stresuje ;)
OdpowiedzUsuńNo serce się kraje na widok takiej malizny cierpiącej :(((
UsuńBiedna malutka :* ale z tą niemożliwoscią dzieci coś jest. Jakub, jak choruje, to też jeden dzień, a potem jest nie do stargania przez cały dzień :D oby szybko przeszło! I rzeczywiście nie obwiniaj się. Wirusy krążą, a liźnięcie loda choroby nie czyni :)
OdpowiedzUsuńDzisiaj szalała na podłodze nawet przy 38 stopniach. Dopiero potem ją zmogło bidulkę, gdy gorączka jeszcze bardziej skoczyła :(
UsuńZdrówka dla małej ślicznotki :* Dobrze że mimo choroby jest taka pogodna. My mamy za sobą już dwa przeziębienia, obydwa bez temperatury, ale za każdym razem katar bardzo nam uprzykrzał życie. Dziś rano mała też obudziła się z katarkiem. Mam nadzieję że tylko na katarze się skończy bo póki co nie wygląda jak by ją coś rozkładało. Jedynie gorzej jej się śpi.
OdpowiedzUsuńLaura też ma problem ze spaniem. Wydawało mi się, że dziecko z gorączką będzie przesypiało cały dzień, a tu zonk. Budzi się co chwilę, ma problem by zasnąć no i oczywiście najchętniej spałaby z cyckiem w buzi. Dawno już nie miałam tak pustych cycków :-]
UsuńDużo, dużo zdrówka! Ale nie byłabym taka pewna czy to na pewno angina, a już jestem 100% pewna, że to nie od lodów. Wiele razy dawałam Karolci lody do polizania i nic jej nie było i z tego co czytałam jest to dla dzieci bezpieczne i nie wywołuje anginy. Bardzo często zaczerwienione gardło zdarza się przy trzydniówce i lekarze błędnie wypisują antybiotyk, więc obserwuj Laurencję, jeśli po 3 dniach gorączka spadnie i pojawi się wysypka, to będziesz miała jasność
OdpowiedzUsuńMasz rację, biorę też pod uwagę 3-dniówkę. Jutro będzie 3. dzień i jutro idziemy na kontrolę, zobaczymy co z tego wyniknie. Tymczasowo nasza pani doktor zarobiła u mnie punkt za niewypisanie antybiotyku.
UsuńA myślałam, że od razu wypisała antybiotyk. To świetnie, że się wstrzymała. Oby to była "tylko" trzydniówka
UsuńKochana nie obwiniaj się bo małe polizanie lodów nie konieczni musiało być przyczyną choroby Laury. Zdrówka dla chorowitki. A swoją drogą dzieci są chyba ze stali chorują, gorączkują i mają siłę na zabawę. Ja jak choruję i gorączkuje to nie mam siły podnieść palca do góry, a co dopiero bawić się.
OdpowiedzUsuńDzieciaki sa nie do zdarcia, szczegolnie te najmlodsze. :) Bi teraz juz pada przy 38 stopniach, ale jak miala niecale 2 latka to brykala w najlepsze, a zmoglo ja dopiero jak temp. podchodzila juz do 40 stopni. Nik ostatnio przy jelitowce mial 39.5 i za cholere nie chcial sie polozyc, wolal byc zabawiany, a przy tym marudzil na potege. :)
OdpowiedzUsuńNo i duzo, duzo zdrowka dla Laurencji!!! :)
UsuńWspółczuję, bo dla mnie jako swiezej matki noe ma nic gorszego jak widok chorego dziecka :(
UsuńRiczie przechodzila juz trzydniowke i jakas jednodniową noedomoge tez z temperaturą i wysypka na twarzy na drugi dzien, ,konsultowalysmy się tylko telefonicznie bo w naszym mieście dostać się do pediatry w trybie natychmiastowym to cud ale myślę że dzięki temu uniknela lekow a ja podawal tylko przeciwgoraczkowe.
Dobrze ze Laurka nie dostala antybiotyków, lekarze teraz z taką łatwością wypisują. ..
I co anginka jednak?