poniedziałek, 4 stycznia 2016

Święta, Nowy Rok i nadrobienie zaległości :)

Melduję się z powrotem, z okropnymi zaległościami blogowymi i jeszcze większymi wyrzutami sumienia, że nawet nie udało mi się skrobnąć posta z noworocznymi życzeniami :(

Dziewczyny, prostuję to już teraz, natychmiast. Życzę Wam by 2016 rok był dla Was naprawdę pomyślny, by był taki jak sobie tego życzycie. Żeby spełniły się Wasze marzenia, rozwiązały problemy, znikły zmartwienia :*

Teraz piorunem o naszych Świętach i Sylwestrze, bo czeka na mnie góra prasowania :S

Było naprawdę miło i intensywnie. Choć i z dreszczykiem. Ten dreszczyk zafundowała nam Laurencja już w wieczór przed Wigilią. Po euforii wywołanej przyjazdem H wreszcie udało mi się ją położyć spać by po kilku godzinach lecieć na łeb na szyję do przeraźliwie krzyczącej i haftującej na wszystkie strony Laury :( Nie wiadomo o co chodziło, ale z treści żołądkowych wnioskuję, że krupnik babci jednak jej nie podszedł pomimo, że poprzedniego dnia zjadła go ze smakiem i bez żadnych rewolucji. Taka sytuacja. 


W Wigilię łezka mi się w oku kręciła na wspomnienie o Wigilii 2014, podczas której nie dane nam było nawet zasiąść razem do stołu - kolkowa Laura obudzona dosłownie na minutę przed wieczerzą darła się w niebogłosy, a ja modliłam się tylko by to wszystko już się skończyło. Cóż, w tym roku było znacznie lepiej :) Laurusia w swoim krzesełku pojadła chlebka, ziemniaczki. Rybką jeszcze pogardziła, ale daję jej czas ;)



Oczywiście wszyscy nie mogliśmy doczekać się jej reakcji na prezenty, także dość szybko przeszliśmy do punkt 2. Pierwszym prezentem, na którego się rzuciła, był osiołek na biegunach, czyli prezent od dziadków. Laura aż oniemiała na jego widok, a potem elegancko obróciła się kuperkiem i pobiegła oglądać resztę zdobyczy. Z osiołkiem tak naprawdę zaprzyjaźniła się dopiero kolejnego dnia. Gdy tylko się rano obudziła, zaczęła się ewakuować z łóżka mając nas liczących na chociaż jeszcze 30 minut snu dzięki cycusiowi gotowemu już do akcji głęboko w poważaniu. Z sypialni pobiegła prosto do osła i krótkiej chwili namysłu wypięła kuperek i idąc kroczkami do tyłu dość wymownie pokazała nam o co chodzi :)


Resztę prezentów popakowałam w torby by mogła sama je z nich powyciągać. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Laurusia nasza uwielbia wkładanie/wykładanie/układanie itp. Dostała od nas pierwsze zestawy Lego Duplo. Uwielbia je ona i uwielbiamy je my :) Ja bardzo! Tylko H z politowaniem pyta mi się od czasu do czasu kto tak naprawdę się nimi bawi :]



Cieszę się ogromnie, że wszystkie prezenty okazały się udane. Oczywiście na dzień przed Wigilią, gdy je pakowałam, przyznałam się sama przed sobą, że zdecydowanie przesadziłam co do ich ilości i wykorzystując tą chwilę jasności umysłu odłożyłam kilka sztuk na Wielkanoc. Przynajmniej będę miała z głowy poszukiwanie.



Po Świętach H wrócił do Wrocławia, a my zostałyśmy jeszcze u moich rodziców. Nie byliśmy do końca zdecydowani co zrobić ze Sylwestrem, ale ostatecznie zostaliśmy u dziadków, a H do nas znowu dojechał. To naprawdę ogromnie ułatwienie dla nas, że do Wrocławia nie jest już tak daleko jak do Krakowa. W Sylwestra Laura urzędowała do 22, po czym zasnęła w ramionach taty :) Spała tak twardo, że nie obudziły jej nawet naprawdę głośne fajerwerki, czego najbardziej się bałam. Nasza córcia była tak grzeczna i wspaniałomyślna, że z jazdą ze spaniem poczekała na nas aż już porządnie śpiący położymy się do łóżka. Ogólnie spanie to u nas ostatnio jakaś masakra, ale o tym napiszę następnym razem w poście podsumowującym 15 miesiąc.

Sylwester mieliśmy zatem mało szampański, za to bardzo rodzinny. Mama przygotowała wspaniałą kolację, przyjechała też moja babcia. Babcia... przyprawiła mnie niestety o zgrzytanie zębów. Nie wiem czy to już jej normalny stan związany z zaawansowanym wiekiem czy to jakiś gorszy humor, ale przez cały wieczór zabijała mnie swoimi komentarzami typu a czemu dajesz jej jedzenie ze słoiczka, a skąd wiesz co w nim jest, a to nie może być dobre, a dajesz jej za mało... było nawet "w tej chwili proszę przygotować jej kaszkę". Normalnie ręce, cycki wszystko mi opadało i tylko pozostało zagryzanie zębów. Po kątach każdy z domowników podnosił mnie na duchu, ale nie zmieniło to faktu, że szlag mnie trafiał. Wchodzić w dyskusję nie było warto, więc tylko puszałam jej komentarze mimo uszu choć chwilami myślałam, że nie wytrzymam. Miałam wrażenie, że babcia zupełnie nie zastanawia się nad tym co mówi, mówi tylko by mówić. Może to taka jej reakcja na odzyskanie wolności...? Krótko przed Bożym Narodzeniem zmarła jej mama, czyli moja prababcia, o której tu kiedyś pisałam. Prababcia miała 106 lat, opiekowała się nią właśnie babcia, jej córka. Prababcia była osobą o naprawdę trudnym charakterze, dała babci mocno w kość. Mam wrażenie, że babcia teraz po jej śmierci aż zachłysnęła się wolnością i nie do końca zdaje sobie sprawę z tego co klepie bez przerwy, grrrr....



Teraz aklimatyzujemy się we Wrocławiu, który zaskoczył nas kompletnie zimową aurą! U moich rodziców było prawie wiosennie. Wracając do domu za Poznaniem nagle wjechaliśmy w zimowy krajobraz, a tu na miejscu niespodzianką okazał się nie tylko śnieg, ale też temperatura sięgająca -16. Mieszkanie nieogrzewane przez kilka dni było zimne jak lodówka. Na dzień dobry mieliśmy w nim zaledwie 16 stopni. Szybko odkręciliśmy wszystkie kaloryfery na maksa, ale niestety dość sporo czasu zajęło ogrzanie go do jakiejś normalnej temperatury. Następnego dnia gnaliśmy po grzejnik elektryczny i ten nam ratuje tyłek choć okropnie osusza powietrze. Dzisiaj Laura obudziła się z sapką a ja już w środku nocy gnałam do łazienki balsamować całe ciało. 

Resztę dopiszę jutro jak dobrze pójdzie. Po tak długiej nieobecności mam w domu mnóstwo roboty, sprzątanie, pranie i góra prasowania, a Laura śpi już tylko raz dziennie :-]

21 komentarzy :

  1. Wszystkiego dobrego w tym nowym roku :) Duplo to fajna zabawa dla całej rodzinki. Gorzej jak gołą stopą staniesz na zagubiony klocek - auć! Mogę sobie tylko wyobrazić jakie emocje wywierało na Tobie babcine gderanie. Osoby w podeszłym wieku mają to do siebie, że wiedzą lepiej, a nawet jak nie wiedzą to i tak powiedzą. Mnie też to czasami wkurzało i nie tylko od osób starszych. Np. wciskanie młodemu ptysi z bitą śmietaną do ręki, bo przecież źle mu nie zrobi, bo moja to w tym wieku bitą śmietanę uwielbiała, więc i on może. I nie chodzi tu wcale o to, że ja mu broniłam, ale on tego nie lubi i nie chciał to mu na siłę palce w tym maczali itp... Trochę inny przykład, ale cholera mnnie brała. p.s. U nas aura dość dziwną. Nic z tego nie kumam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, a jakże, znam oczywiście ten ból. Swoją drogą, słyszałaś może o tym, że Lego wyprodukowało jakieś specjalne pantofle domowe, które mają skutecznie chronić przed bólem wywołanym nadepnięciem na klocek? :D Laura co prawda jeszcze na nie nie nadepnęła, zaryła za to w nie nosem. Efekt - zdarta skóra, w sam raz na Sylwestra :)

      Uwielbiam argument osób trzecich pt. "a moje dziecko w tym wieku...". U nas jest podobnie. Co prawda nie bronię niczego Laurze, zna już różne smaki, słodkie też, ale po co wciskać jej to co jest po prostu niezdrowe byleby tylko spróbowała? Najlepszy w tym jest mój tato :D Daje jej coś cichaczem, a potem, gdy Mała wyraźnie coś polubi, przychodzi do mnie z zapytaniem czy ona może to jeść :)

      Usuń
  2. Miałam tak samo z tymi wspominiami zeszłorocznej wigili. Nasze bąble były takie malutkie...
    Spokojnie szał na kupowanie zabawek minie z czasem;) my teraz tylko jakieś drobiazgi kupujemy bo w domu mamy niezły sklep z zabawkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas była Wigilia na wariackich papierach, dosłownie. Tu stygnący barszcz, tam drąca się Laura, każdy próbujący ją uspokoić na swój własny sposób,aaaaaa! jak ja to przeżyłam :) W tym roku był cud, miód i orzeszki!
      U nas to samo... pomału nie mam już gdzie tych laurowych zabawek przechowywać... I tak pół salonu jest nimi zawalony. Chyba przydałby się jednak pokój dziecięcy ;]

      Usuń
  3. Wiele bym dała za śnieg! Lepszy on niż ten ciągły deszcz... Marzy mi się lepienie bałwana i sanki z Okruszkiem :) gorzej ze zmarzniętą pupencją :D dobra sprawa z tym rozkładaniem zabawek w czasie. Ja teraz myślę dwa razy zanim coś kupimy. Albo jak już to lepiej coś porządnego, większego. Powodzenia w ogarnianiu! Mnie też czeka góra prasowania, ale przekladam sobie ją na jutro;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest mnóstwo śniegu i wciąż pada! Dużymi płatkami!!! Generalnie pięknie jest i cieszy mnie widok za oknem, ale do jasnej ciasnej, nie mogło to wszystko przyjść tak tydzień wcześniej???? My na sanki wybierzemy się być może podczas kolejnej wizyty u dziadków, bo tam sanki są na stanie. Z racji, ze wciąż się przeprowadzamy na razie wolałabym nie kupować kolejnego klamota do transportu.... U nas z kolei sprawdzają się bardziej drobne zabawki. Najlepiej takie z kilkoma elementami. Taki dużymi, jednobryłowymi Laura bardzo szybko sie nudzi.

      Usuń
  4. Wow, pełno wrażeń u Was. Moja Nadia w Boże Narodzenie skończyła 14 miesięcy. Ale osiołek by jej się nie spodobał, ona z tych biegających i wszędobylskich. Nie daje się ograniczać w takie zabawki. Czasem zazdroszczę innym, że mają takie spokojne dzieciaczki.
    Wszystkiego dobrego dla Was w nowym roku. :) Dużo radości przede wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, Laura też nie daje się ograniczyć, uwierz mi! Każe sie posadzić na osła, by po dosłownie minutce z niego zsiąść, a za kolejną chwilkę znowu chce wsiąść! Czasem tracę cierpliwość i sama ją od niego odciągam :D Spokojna to ona z pewnością nie jest ;)

      Dziękuję! Dla Was w takim razie więcej spokoju ;-)

      Usuń
    2. Dziękuję :)

      Usuń
  5. Witajcie Dziewczynki!! Tesknilam :) ale zarazem cieszylam sie, ze jestescie u dziadkow, razem, rodzinnie, swiatecznie :)
    Kochana, wszystko z czasem bedzie lepiej- najlepszy przyklad swieta rok temu a tym razem- Laurka kiedys bedzie spala...dluzej i bez przerw nocnych...kiedys.... cierpliwosci :)
    Jak juz gdzies wspominalam Lego, Duplo no i w Niemcowie bardzo popularne Playmobil- mamy jeszcze po Mlodej i Mlodym/ jedno ma 2 lata, drugie prawie 17/ i trzymam dla wnukow- ono nigdy nie wychodzi z mody i naprawde jest niezniszczalne- wierze, ze Laurka dluuugo bedzie miala z tym frajde- a ty przy okazji ;) Powiem Ci jeszzce, ze slyszac o smogu w Krakowie zawsze sie ciesze, ze jednak jestescie we Wroclawiu- malo tego zapowiedzialam Menzonowi, ze koniecznie musimy TAM pojechac- i wiesz co zgodzil sie :) wiec nic tylko do lata czekac :)
    Usciski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też tęskniłyśmy, tylko tak ciężko było się zorganizować u dziadków! Jednak zdecydowanie łatwiej funkcjonować w mniejszym mieszkaniu, a przede wszystkim jednopoziomowym. U rodziców wciąż mam do wszystkiego daleko. Efekty jak widać.
      Wiesz, zawsze gdy Laura daje mi popalić w nocy i jestem na skraju wyczerpania myślę sobie o Tobie i o Twoich zapewnieniań, że to minie :)

      Usuń
    2. A, zapomniałabym! Fantastycznie byłoby spotkać się z Tobą! :)

      Usuń
  6. Dla Was również wszystkie dobrego w Nowym Roku, samych szczęśliwych chwil. Gabi też w sylwestra padła o 22 i nie obudziły jej fajerwerki o północy. Chyba wykończyły ją tańce i bieganie od okna do okna w poszukiwaniu fajerwerek ;) Mamy podobnego osiołka, ale słabo cieszy się zainteresowaniem Gabi. Mała woli być bujana przez tatę... Co do babci to chyba ten wiek, ja mam dokładnie to samo...chyba nie ma rzeczy którą robiłabym dobrze :P Czasami mi nerwy puszczają i później nie rozmawia ze mną jakiś czas, a za chwilę znowu to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też teraz odpoczywam od babci ;0 muszę trochę zapomnieć o jej wywodach, żeby znów zdobyć się na rozmowę ;)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, dobrze pamiętam opis Wigilii rok temu :) Cieszę się niezmiernie, że Laurencja w tym roku była łaskawsza. A osiołek? Super. Wcale się nie dziwię, że Laura tak dumnie na nim siedzi.
    Nocki... Heh, może Cię pocieszę (albo i nie) ale Lila też nadal się budzi :(

    Co do babci... Kurczę, rozumiem, bo też by mnie szlag trafił. I wiem, jak ciężko jest wtedy przymknąć oko, a raczej zatkać ucho :) Cholera wie, co też się stało starszej pani, ale fajne to nie było.
    Buziaki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, dzieci jednak nie mają litości!

      Nie mam pojęcia co babci strzeliło, bo tak na codzień to całkiem miła z niej kobieta ;)

      Usuń
  9. Oj działo się u was :)
    Nawilżaj powietrze to ta suchość nie będzie was tak męczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Turcji rzuciłam się na nawilżacz i to taki porządniejszy, ale okropnie mnie wkurzał. Nie dość, że irytowało mnie to buczenie w nocy to jeszcze nie odnotowałam dużej zmiany choć wizualnie silnie nawiewał parę. Na szczęście mieszkanie udało nam się już ogrzać, grzejnik elektryczny idzie w takim razie w kąt ;)

      Usuń
  10. Dla Was również najlepszego w Nowym Roku!
    Laura jest tak cudowna i śliczna, że nie mogę się napatrzeć i te coraz już dłuższe włoski :)
    A osiołek na biegunach super - my mamy konia i jest frajda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włoski mnie coraz bardziej cieszą :) Już za chwilę będziemy się czesały w kitki i inne, ale jeszcze chwilkę musimy poczekać :) Fajnie jest mieć córeczkę :P

      Usuń