czwartek, 13 marca 2014

Nominacja

Zostałam mianowana przez Agatę do popularnej zabawy. To moja pierwsza nominacja więc szybko wywiązuje się z obowiązku udzielenia odpowiedzi :-)

1. Masz dobry kontakt z rodzeństwem? Jak to było kiedy dorastaliście?
Mam jedną siostrę, młodszą ode mnie o całe 12 lat. Bardzo chciałam mieć rodzeństwo, przez długie lata błagałam o nie rodziców, więc mogę powiedzieć, że siostra zawdzięcza swoje powstanie w 50% mnie ;-) Uwielbiałam się nią opiekować, ale przyszło nam mieszkać razem tylko 7 lat. Potem wyprowadziłam się do innego miasta na studia i od tego czasu mieszkam daleko od rodziny. Dość mocno się różnimy. Chciałabym mieć z nią lepszy kontakt, ale z racji na odległość i różnicę wieku nie jest to łatwe... Czasem, gdy odwiedzam rodziców na dłuższy czas około miesiąca, stajemy się sobie bliższe, ale potem przychodzi moment mojego wyjazdu i nasze relacje znowu się ochładzają. Mimo to, w sytuacjach kryzysowych zawsze stajemy za sobą murem. Cieszę się, że ją mam. Liczę na to, że gdy dorośnie będziemy mieć więcej wspólnego...

2. Ulubione danie z dzieciństwa?
Zdecydowanie pierogi leniwe z przedszkola, oczywiście przygotowane z najtańszych produktów. Ani mama ,ani babcia nie potrafiły odtworzyć tego dania w domu pomimo trzymania się kurczowo przepisu otrzymanego od przedszkolnej kucharki. Gdy moja siostra chodziła do tego samego przedszkola przyniosła kiedyś do domu prezent dla mnie od tej kucharki - słoiczek pierogów. Na jego widok łzy stanęły mi w oczach :-) Niestety smak nie był już ten sam :-)

3. Czy jest potrawa, której za żadne skarby nie przełkniesz?
Bardzo lubię próbować nowe potrawy, choćby nawet wydawały się obrzydliwe. Będąc w Azji Płd-Wsch próbowałam korniki, przymierzałam się też do skorpiona i karalucha (choć ten taki grubaśny był i trochę obawiałam się, że pancerz będzie zbyt mocno chrupiący). Jadłam też duriana, który faktycznie smakuje jak truskawki jedzone w szalecie. W Turcji jadłam już mózg i jądra barana. Jednak potrawa, na którą nigdy się nie odważę jest nasza polska czernina. Skutecznie obrzydził mi ją mój tata jeszcze gdy byłam dzieckiem i pomimo, że nigdy jej nie próbowałam, wyobrażam sobie jej słodko-lepki cierpki krwawy smak - bleh!

4. Ulubiony drineczek? ;)
Uwielbiam kilka :) Na pewno jest wśród nich mohito za swój orzeźwiający smak, pinacolada (najlepsza z świeżym sokiem z ananasa) oraz cosmopolitan. Zimą z kolei uwielbiam grzane wino :-)

5. Co najbardziej cenisz sobie w miejscu, gdzie mieszkasz?
Piękne widoki oraz to, że daje nam pewną niezależność. 

6. Gdybyś mogła cofnąć czas, czy wybrałabyś szkołę/kierunek, który ukończyłaś?
Jestem podwójnym filologiem, zawsze lubiłam uczyć się języków i nie żałuję wyboru, choć kiedyś chciałam sprostać rodzinnej tradycji i zostać prawnikiem. Na szczęście los potoczył się inaczej, bo jako prawnik raczej nie miałabym możliwości pracować nigdzie poza granicami Polski. Bardzo podoba mi się zawód lekarza i praktycznie czuję, że bym się nadawała :-) gdyby tylko nie fizyka na studiach medycznych ;-))

7. Byłaś w wielu związkach czy mąż/partner to ten "pierwszy i jedyny"?
Mąż nie jest pierwszym, ale z pewnością "tym jedynym" :-) dzięki wcześniejszym związkom absolutnie nie zastanawiam się jak by to było z innym ;-)

8. Lubisz uprawiac wlasny ogrodek (albo ogolnie dbac o roslinki), czy nie masz do tego glowy?
Lubię dbać o roślinki i marzę o własnym ogródku choć w Turcji z racji na bardzo upalne lata nie jest to łatwe. W tym roku zamierzam ukwiecić nasz balkon i na razie chyba tym się zadowolę.

9. Wolisz spedzac urlop aktywnie, czy lezec plackiem na plazy (tudziez siedzac pod parasolem w pubie)?
Zdecydowanie aktywnie. Na plaży nudzę się po 2h, chyba że mam na niej zapewnione rozrywki typu nurkowanie, snorkeling itp., a w pubie szkoda by mi było kasy na drinki :-) Z mężem uwielbiamy backpacking, czyli podróżowanie, w którym staramy się jak najmniej stracić na zakwaterowanie/jedzenie, a jak najwięcej zobaczyć.

10. Czesc ciala, ktora wpedza Cie w kompleksy? ;)
Brzuch. Nie lubię brzuszków, a wszelkie inne ćwiczenia spalają mi tłuszcz wszędzie tylko właśnie nie tam :-/ Po ciąży zamierzam się jednak za niego zabrać ;-)

11. Lubisz prowadzic dom czy wolisz/ wolalabys robic kariere?
Bardzo lubię prowadzić dom, ale też nie wyobrażam sobie nie pracować. Nie zależy mi na jakiejś wielkiej karierze, ale zawsze chcę pozostać niezależna. Na szczęście mój zawód pozwala mi też na pracę w domu, z czego akurat korzystam. Po "odchowaniu" dzieciaczka, zamierzam jednak "wyjść do ludzi" ;-)

Na razie nikogo nie nominuję, bo jeszcze nie mam wystarczającej "sieci kontaktów" w blogosferze ;-) Gdyby jednak któraś chciała się pobawić - zapraszam. 


14 komentarzy :

  1. Dopiero jak zostawiłaś u mnie komentarz, to mnie olśniło, że przecież miałam też Cię nominować :( Na szczęście mam jeszcze zaległe nominacje w innej zabawie- także nie ominie Cię :)
    O! Czernina, zapomniałam o tym paskudztwie, chociaż też nigdy nie próbowałam, ale grochówka czy krupnik- to przy niej pikuś jak sądzę :)
    Eh, no właśnie- gdyby nie fizyka, to ja mogłabym dużo kierunków studiować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, Martuś, poczekam na kolejną nominację :-)
      Grochówka czy krupnik to naprawdę pikuś przy czerninie, bo w tej odstrasza mnie wszystko - od składu przez kolor po zapach.

      Usuń
    2. To pomyśl, że my przynajmniej możemy spokojnie wymienić się uwagami o czernienie- bez żadnych torsji, mdłości itp. Mój Marcin ma taką awersję, że cofa Go, jak tylko coś o tym zacznę mówić :) On w ogóle nie trawi wszystkiego, co Mu się z krwią kojarzy- kaszanka, wątróbka...

      Usuń
    3. A u mnie w rodzinie tylko ja nie lubię tego paskudztwa :-> W dodatku czernina to u nas jakieś wielkie święto, wszyscy zjeżdżają się wtedy do babci na obiad. Oj biedna to ja byłam w dzieciństwie, gdy chcąc nie chcąc musiałam jeździć z nimi. Dostawałam wtedy zastępczy rosół, ale i tak wszystko mi się przewracało na widok innych jedzących tą breję.

      Usuń
    4. My mamy rodzinę na takiej prawdziwej wsi, jeśli wiesz co mam na myśli, pisząc "prawdziwa wieś" :) I na szczęście spędzaliśmy tam tylko wakacje, i to też nie wszystkie. No ale do czego zmierzam... Tam wielkim świętem również była czernina- przeważnie w niedzielę. I, co dla mnie chyba najgorsze, tam same rytuały z tym daniem związane, już były celebrowane. Chcąc nie chcąc (ale ofkors-bardziej nie chcąc) część z nich widziałam. Bleeeeeeeee

      Usuń
  2. Ojejku, to miedzy Toba a siostra naprawde jest wieeelka roznica wieku! Ja zawsze mowie, ze moja jest mlodsza AZ o 6 lat, ale to nic w porownaniu z Wasza! :)
    Lubisz wszystkie moje ulubione drinki. :)
    Ale z jedzeniem to jestem w szoku! I troche zazdroszcze, ze mialas okazje sprobowac takich egzotycznych smakow! Tylko, co to jest durian??? :)
    O! Brzuch to tez moja zmora! Chocbym nie wiem jaka chuda byla, oponka zawsze musi byc! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzicom się nie spieszyło, sami zresztą przyznają, że ich pierwszą myślą było mieć jedno dziecko. Ale 12 lat to jeszcze nie tak źle, mój mąż też ma jedną siostrę - młodszą o 15 lat :-D
      Zgodność w upodobaniach drinkowych jest gwaranacją udanego babskiego wieczoru, kto wie - może kiedyś? ;-)
      Jeśli chodzi o jedzenie to jestem mega ciekawska i zawsze tam gdzie jadę, jadam tylko lokalne dania. Durian to tzw. król owoców, którego jadłam w Tajlandii. Wygląda jak liczi w rozmiarze melona, a w środku ma biały miąższ. Ma tak intensywny zapach (niekoniecznie przyjemny :)), że jego spożywanie w hotelach i środkach komunikacji miejskiej w wielu krajach Azji Płd-Wsch jest zakazane. Smak jest opisywany bardzo różnie, słyszałam już o smażonej cebuli z śmietankowym serem i migdałami, budyniu z czosnkiem i właśnie truskawkach jedzonych w szalecie. Wg mnie smak tego owocu najlepiej oddają te ostatnie :-)
      U mnie na stojąco brzuch jest jeszcze ok, ale gdy siadam to oponek mam dwie ;-)

      Usuń
  3. Ja jestem starsza od siostry o 10 lat i nie prosiłam o nią wcale i tak przyszła :)
    Co ty jadłaś ! Matko, masakra. Robale, blee. Nie ruszyła bym nawet palcem :)
    Pinacoladę uwielbiam
    Mój mąż jest pierwszy i jedyny :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo różnicy wieku wdzięczna jestem rodzicom za siostrę. Chciałam jeszcze brata, ale powiedzieli, że fabryka zamknięta ;-)
      Robale nie są takie straszne, bo wszystkie smażone w głębokim tłuszczu więc smakują jak chipsy ;-) Gdy je próbowałam mąż ostrzegł mnie, że nie ma pewności kiedy znowu mnie pocałuje :-D
      Szczęściarz z Twojego męża! :-)

      Usuń
    2. Ale i tak bym nie zjadła..
      Ja również jestem szczęśliwa, że mam siostrę .. Mam z kim pogadać i powygłupiać się :)

      Usuń
  4. Ja mam siostrę starszą o 13 lat a brata o 10 lat starszego. Dawniej nie miałam z nimi kontaktu, ale teraz z siostrą świetnie się dogaduje, tylko mieszka strasznie daleko i spotykamy sie tak rzadko. Tego brakuje mi najbardziej :(

    Co do spędzanego czasu to ja też lubię spędzać aktywnie niż leżeć plackiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś ja z siostrą też będziemy się tak dogadywać, bo na razie ja spodziewam się pierwszego dziecka, a ona jest na etapie pierwszego chłopaka ;-)

      Usuń
  5. A i muszę napisać, że mój mąż jest rodzynek:) Nie dość, że trzy baby (siostry) To w dodatku starsze o 20 lat :) Ale relacji dobrych nie mają. Nie spotykają się.. Z jedną, jako tako, raz na jakiś czas, a z dwiema siłą rzeczy raz na 2-3 lata. Mieszkają za granicą i nie przyjeżdżają tak często, ale jak mój J. był mały, to go zabierały na wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholerka, to prawdziwy rodzynek :-) 20 lat różnicy, to jakby miał razem cztery mamy :-) taka różnica to już chyba rzeczywiście nie do przeskoczenia..

      Usuń