poniedziałek, 31 marca 2014

Spotkanie z maluszkiem

Kolejna wizyta u doktorka Aliego za nami :)) Tym razem obyło się bez nieprzyjemnych niespodzianek. Doktorek ostatnio wyróżnił nas chyba wręczając nam numerek 1 w kolejce do dzisiejszego spotkania. Mnie to się tak średnio podoba, przyznam szczerze, bo oznacza to mega wczesne jak na nas wstanie. Mój mąż co prawda ogarnia się rano w dosłownie 5 minut. Ja potrzebuję ekhm... trochę więcej czasu :-] I tak budziki nastawione, naczynia na śniadanie powyciągane, herbata do dzbanka wsypana (tureckie skrzywienie - pijemy tylko świeżo zaparzoną) co by zaoszczędzić chociażby te kilka minut. Ostatecznie w nocy miałam tyle myśli co do kolejnej wizyty, typu czy znowu spotkam panią pilates i co jej tym razem powiem (sic!), ile pokaże waga, czy przezierność karkowa dobrze wypadnie, czy dowiemy się jaka jest płeć dziecka, że o 6:00 stwierdziłam, że dalsze leżenie w łóżku jest kompletnie bez sensu, wstałam, zaparzyłam na spokojnie herbatę, przygotowałam śniadanie, pokomplentowałam wschód słońca nad morzem, przemyślałam trzy razy w co się dzisiaj ubiorę i krótko mówiąc na wszystko miałam czas :-D 

Na wejście do gabinetu doktorka i tak dane nam było poczekać, bo przede mną na ekranie nad drzwiami gabinetu pojawiło się nazwisko pacjentki z numerem 47 i 17 - nie wiem czy to jakieś spadochroniarki z wczoraj? :-)) W międzyczasie poleciałam się zważyć i zmierzyć ciśnienie. Pielęgniarka była inna, nie wstając od biurka kazała mi wejść na wagę i odczytać wynik. Przed wyjazdem do szpitala ważyłam się w domu na golasa - 64,9kg i w ubraniu wyjściowym - 65,5kg. Szpitalna waga pokazała tymczasem 66,2kg więc już zupełnie nie wiem o co kaman. U doktorka szybko przeszliśmy do badania usg, doktorek zachwycił się rozmiarami juniora. Pokazał nam całą główkę, oczy, nos i to jak zakłada nóżki jedna na drugą :-D Przezierność wyniosła 2 mm więc wszystko jest ok. Potem dane nam było wreszcie pierwszy raz posłuchać serducha. Rany! Waliło jak dzwon! Niesamowite było to usłyszeć. H. zareagował mega wzruszoną miną :)) Bardzo się cieszę, że jest ze mną na każdej wizycie i ma możliwość aktywnie uczestniczyć w tym wszystkim. Sam zresztą mówi, że daje mu to szansę być na bieżąco, bo jako facet pozbawiony jest możliwości odczuwania tak jak matka, a i przyznaje, że lekcje biologii jakoś niezbyt wystarczające były ;)) Po zrobieniu pomiarów doktorek zaczął zmierzać sondą w stronę dolnych partii ciała, ale junior leżał na pleckach ułożony bokiem więc nic nie dało się zobaczyć. Myślałam, że doktorek poprosi mnie, żebym położyła się na boku czy coś, żeby maluszek zmienił pozycję, a ten nagle zaczyna tą sondą zdrowo pukać mi w podbrzusze :-D junior od razu wykonał fikołek, potem na bok, potem głową w stronę sondy, jednym słowem nie dał sobie zajrzeć między nogi :-D Doktorek powiedział, że na razie nic pewnego nam nie powie (i bardzo dobrze, jeszcze mi się nie spieszy z usłyszeniem tej nowiny :-)) i żebyśmy nic nikomu nie mówili, bo potem może być mu wstyd, ale według niego junior przypomina dziewczynkę :-)) Powiem Wam w sekrecie, że ja od samego początku ciąży myślę o tym dziecku jak o chłopcu, patrzę głównie na chłopięce ciuszki i muszę się wręcz pilnować, żeby nie mówić o dziecku w rodzaju męskim. Co ciekawe, podobne odczucia ma moja mama, mieszkająca tysiące kilometrów ode mnie. Też mi się przyznała, że musi się pilnować, żeby nie mówić "wnuk" albo "mały". Imiona też mamy obcykane na razie tylko dla chłopca. Nie chcę się nastawiać na konkretną płeć, bo córeczka też nas ucieszy (bardzo!!!), ale na swój instynkt nic nie poradzę. Nie wiem do końca dlaczego doktorek tak pospieszył się ze swoim przypuszczeniem, bo nawet na chwileczkę nie było widać dupki dziecka. Dlatego dla mnie kwestia płci pozostaje na razie wielką niewiadomą :)) 

Po badaniu doktorek wysłał mnie na pobranie krwi od razu w tym samym szpitalu. No i gdy tylko weszłam do punktu pobrań odetchnęłam z ulgą. Dwie przesympatyczne pielęgniarki pobierają krew, po każdym pacjencie zmieniają rękawiczki, na oczach pacjenta odpakowują nową igłę. Czy tak nie może być wszędzie??? Szkoda tylko, że za ten "luksus" musiałam dodatkowo zapłacić, ale przynajmniej oszczędziło mi to nerwy więc uznaję, że warto było ;-))

Czy wygląda na dziewczynkę? :-))

10 komentarzy :

  1. Ja też od początku ciąży byłam nastawiona na syna.Wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazywały, po prostu nie mogło być inaczej;) Nawet wszystkie "objawy" na chłopca wypisałam na blogu. I co? I po usg 3D mamy już pewność, że to dziewczynka;) Także życie potrafi nas zaskoczyć! Pozdrawiam;)
    malinkowy-dom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę się z niespodzianką, dlatego wstrzymuję się od artykułowania moich przeczuć ;) cudownie będzie mieć córeczkę, w sumie to mi wszystko jedno tylko tak jakoś od samego początku moje wyobrażenie o tym dziecku było płci męskiej ;))

      Usuń
  2. I widzisz, ja też w obu ciążach byłam przekonana, że to syn i już :) I nie było to ani trochę związane z tym, że chciałam pragnęłam, marzyłam. Po prostu tak czułam :) I jak wiesz- intuicja mnie całkowicie zawiodła :)
    A maleństwo śliczne, aż się łezka kręci, jak sobie przypomnę każde nasze usg. I najważniejsze, że zdrowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojej intuicji macierzyńskiej jeszcze nie ufam, bo co tu gadać, niedoświadczona jeszcze jest ;)) zobaczymy co doktorek powie na kolejnej wizycie, może maluszek zdecyduje się uchylić rąbka tajemnicy :) My już myślimy o założeniu albumu na zdjęcia usg, bo dostajemy wydruk po każdej wizycie. Pewnie, że najważniejsze, że zdrowe. Reszta się dla nas nie liczy.

      Usuń
  3. Przystojny/ śliczna z niego/ z niej książę/ księżniczka :D he he
    Dobrze, że trafiłaś tym razem na pielęgniarki, co wymieniają rękawiczki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)) Tak, okazuje się, że cywilizacja dotarła na razie tylko do prywatnych placówek :-S

      Usuń
  4. Mnie tam cos podejrzanie "dynda" miedzy nogami maluszka, ale wiadomo, ekspertem nie jestem. :) Poza tym USG zawsze jest dosc niewyrazne, a w tym stadium chyba penis i lechtaczka wygladaja dosc podobnie (przynajmniej cos mi sie tam kojarzy pamietajac wlasne ciaze). :)
    Moja intuicja co do plci kompletnie zawiodla. O ile w pierwszej ciazy nic nie przeczuwalam i bylo mi wszystko jedno, o tyle w drugiej ubzduralam sobie, ze poniewaz ciaze mialam identyczna jak pierwsza, wiec bedzie napewno druga dziewczynka. Zreszta strasznie sie na nia nastawilam i nie powiem, bylam dosc rozczarowana, ze jednak bedzie chlopak. A USG w 18 tygodniu nie zostawilo zadnej watpliwosci bo Nik bardzo nieskromnie pokazal wyraznie co mial do pokazania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhaa, H. też się dopatrzył siusiaczka na zdjęciu :-D ja tam się na razie wstrzymuję z werdyktem, bo też myślę, że to jeszcze baardzo wcześnie i dodatkowo nasz maluszek był wyjątkowo niechętny do współpracy w kwestii pokazywania dupki. Super Ci się udało z parką, ja też tak chcę! :))

      Usuń
  5. Cieszę się, że wszystko ok oraz z tego, że tym razem wszystko poszło łatwiej i milej ;)
    Z płcią nie ma pośpiechu, wiadomo ;) Mam podobne podejście do Ciebie z płcią, mimo że nie jestem jeszcze w ciąży to już myślę bardziej o chłopcu ale nie nastawiam się na żadną płeć by później nie czuć się rozczarowana..

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Pirelko, ja też nie chcę się nastawiać, nawet swoich przeczuć nie komunikuję głośno, żeby potem nie było rozczarowania. Kiedyś kobiety o płci dziecka dowiadywały się dopiero po porodzie i też były szczęśliwe - nie ma co się spieszyć.

      Usuń