czwartek, 15 maja 2014

O łzach

Jeszcze przed ciążą sporo się naczytałam o wariujących hormonach przyszłych mam. Przez te lektury nastawiłam się trochę na ciągłe zmiany nastroju, ostrzegłam również męża, żeby w razie czego z decyzją o rozwodzie wstrzymał się do rozwiązania ;-) Tymczasem nie jest tak źle! Wkurzam się z podobnym tempem jak to było do tej pory. Efekt w drugą stronę jest porównywalny - wybuchów euforii również nie odnotowałam. Jedyne co zauważam to jest to, że łatwo doprowadzić mnie do płaczu :-) 

Ogólnie nie jestem zbyt mocno płaczliwa, choć są pewne sytuacje, w których płaczę standardowo. Przede wszystkim podczas oglądania niektórych filmów. Nawet po raz -ędziesiąty. I tutaj możecie się ze mnie śmiać, ale płaczę ZAWSZE na Titanicu i to nie tylko wtedy, gdy Leo idzie na dno. Płaczę też na końcowej scenie Tańczącego z wilkami, gdy Kevin odjeżdża z ukochaną na koniu, a jego kumpel-Indianin krzyczy ze skały "Do you see that I am your friend? Can you see that you will always be my friend?!" (w tym filmie płaczę też na kilku innych scenach - m.in. strzelania do wilka :-() Ryczę jak wół od początku do samego końca na filmie PS. Kocham Cię. Powstrzymuję się, ale jest mi ciężko, gdy umiera Mufasa z Króla lwa :-] 

Ostatnio mam ciężki okres, bo pogoda z super słonecznej i wręcz gorącej znów zmieniła się w burzową szaro-burą. Na spacer więc nie wychodzę, bo nie wiadomo kiedy spodziewać się ulewy. Zalegam więc na kanapie przed TV, a tam jak na złość leci cały repertuar takich moich osobistych wyciskaczy łez. Do tego czytam książkę (nie, to nie jest dramat tylko thriller, ale to nie szkodzi), której bohaterką jest młoda wdowa tęskniąca za zmarłym mężem i pomimo, że chyba nie takie było zamierzenie autorki - wzdycham ciężko i wycieram ukradkiem łzy przy każdym niemal posiedzeniu nad lekturą.

A od 2 dni mam w TV istny armagedon. Wybuch w kopalni w Somie, tutaj u nas w Turcji. Zdaje się, że relacja z katastrofy jest teraz nadawana na cały świat. W Turcji ogłoszono 3-dniową żałobę narodową. Ponad 280 górników straciło życie, a jeszcze około 120 jest 2km pod ziemią i szanse na ich uratowanie można pomału uznawać za zerowe. Ramówka na tureckich kanałach została w większości kompletnie wstrzymana na rzecz ciągłej transmisji z miejsca wypadku. Samo zdarzenie jest okropnie tragiczne, tylu (często bardzo młodych) ludzi straciło życie, pokazywane są niesamowicie ciężkie warunki pracy górników to jeszcze dokładane jest do tego tureckie umiłowanie do dramatyzowania. Turcy uwielbiają rozpaczać i jest to widoczne chociażby w każdym wydaniu wiadomości. Sceny z wypadków np. samochodowych są kilkakrotnie powtarzane, co bardziej krwawe miejsca wskazuje się czerwonymi pulsującymi strzałkami. Przy większych wypadkach powstają nawet specjalne spoty pokazujące zdjęcia z miejsca zdarzenia z przygnębiającą muzyką i rozpaczliwymi pytaniami typu "dlaczego"...

Nie inaczej dzieje się teraz. W telewizji non stop pokazywany jest tłum rodzin i przyjaciół górników koczujących przed kopalnią i szpitalem. W szczególności kamera kierowana jest na matki i żony górników, które w rozpaczy dostają różnych ataków, mdleją, wykrzykują imiona swoich bliskich, są niesione/podtrzymywane przez bliskich. Przeprowadza się wywiady z takimi osobami - na przykład z młodziutką dziewczyną, która opowiada, że czeka na wiadomość o swoim 25-letnim mężu. Ma 2-letnie dziecko i jest w 5. miesiącu ciąży. Programy studyjne udostępniły specjalne infolinie, na którą może zadzwonić każdy, kto publicznie chce wyrazić swój ból i wielu Turków z tej możliwości korzysta by popłakać sobie wspólnie na antenie.

Ja po prostu nie mogę na to patrzeć. Co pewien czas włączamy jeden z kanałów informacyjnych by dowiedzieć się, czy kogoś nowego uratowano, czy zwiększono oficjalną liczbę ofiar. Zaraz po tym muszę zmienić kanał, bo to już nawet nie płacz, ale prawdziwy szloch wydziera się z mojej piersi. Uciekam więc do kanałów zagranicznych, a tam - moje klasyczne wyciskacze łez. Był już Tańczący, był też Titanic.

O  mamo, ratunku. Nie mam już nawet ochoty na komedię.

Jutro ostatni dzień państwowej żałoby, ale żałoba w sercach wszystkich Turków trwać będzie o wiele dłużej



3 komentarze :

  1. Straszna tragedia, nie wyobrażam sobie co się u Was w Turcji teraz dzieje, ale współczuję serdecznie rodzinom;((

    Co do hormonów, to ja też nie zauważyłam jakichś wielkich zmian nastroju, ale właśnie beksa się ze mnie zrobiła;p A ja mam jeszcze taką przypadłość, że tylko jak się zdenerwuję to od razu płaczę;/ Więc nawet się pokłócić z mężem porządnie nie mogę bo od razu zaczynam ryczeć ehh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też tak często mam :) chciałabym się porządnie wykłócić, mam nawet wiele do powiedzenia i niby w podświadomości jestem spokojna, ale gdy tylko moje myśli chcę głośno wyrazić wszystko więźnie w gardle. Głos mi się trzęsie i tylko wyprowadza mnie to jeszcze bardziej z równowagi. Kończy się więc często na tym, że skupiam się tylko na powstrzymaniu płaczu, a z wykłócenia nici :-]

      Usuń
  2. Nie dobrze się dzieje :/ Tragedia straszna !
    Hormony pewnie przejdą.
    Dużo zdrówka :* Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń