piątek, 12 września 2014

Moje El Dorado cz. 2

Wczoraj trochę sobie ponarzekałam na Turcję, dzisiaj więc przyszła kolej na Polskę. Bo pomimo, że na Turcję narzekam znacznie częściej niż na Polskę, nie myślcie sobie, że jest tu tak beznadziejnie. Jest sporo rzeczy, które z chęcią zabrałabym ze sobą do naszego kraju i których moglibyśmy się od Turków nauczyć.

1. Słońce
Jestem osobą, która mając do wyboru marznięcie i pocenie się, zawsze wybierze to pierwsze. Źle znoszę upały i tęsknię za polskim śniegiem. Jednak to, co w Turcji mamy niemal na co dzień, a w Polsce już nie, to słoneczna pogoda. Wiecie o co mi chodzi, o tą szaroburą polską aurę, o niebo, które bywa zachmurzone przez długie tygodnie kilkoma warstwami chmur. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale H. wyostrzył moje zmysły :) Człowiek tęskni za słońcem, za błękitem nieba, a tu wciąż odcienie szarości. W depresję można popaść, w szczególności gdy dzieje się tak już latem.

2. Bazary
Bazary to turecki skarb narodowy. Z racji na ciepły klimat przez okrągły rok mamy tutaj świeże warzywa, zioła i owoce, w które można się zaopatrzyć na lokalnym targach. Na wsiach lokalny bazar odbywa się raz w tygodniu, w miastach natomiast niemal codziennie tylko w różnych jego dzielnicach. Na bazarze lokalni sprzedawcy wystawiają produkty ze swoich domów i ogrodów, czyli oprócz warzyw i owoców, domowe zaprawy i przetwory, sery i jogurty, a także własnoręcznie wypiekany chleb, wiejskie jaja, mleko prosto od krowy/kozy, domowe masło - długo można by wymieniać :) Smak warzyw z bazaru jest naprawdę wyjątkowy, bardziej intensywny. Cenowo bazar też wypada całkiem atrakcyjnie. Poza tym lubię atmosferę bazaru. U nas na wsi mamy swoich zaprzyjaźnionych sprzedawców, pana, od którego zawsze kupuję pomidory, innego od ziół i sałaty, innego od serów. Robiąc zakupy zawsze zamieniamy kilka grzecznościowych zwrotów i życzymy sobie miłego dnia. Przyjemnie jest robić zakupy w takiej atmosferze. Przypominam sobie o tym szczególnie boleśnie, gdy pani w polskim sklepie wita mnie obrażoną miną, za to że śmiałam do niego wkroczyć.

3. Woda mineralna
Kontynuując temat jedzenia, muszę wspomnieć o wodzie mineralnej. To niby taka drobnostka, ale jak dla mnie ważna. Nie wiem zupełnie od czego jest to uzależnione, pewnie od zawartych w niej związków mineralnych, ale turecka woda mineralna jest po prostu przepyszna i bez problemu wypijam jej codziennie kilka litrów. Tymczasem w Polsce pomimo przetestowania chyba większości dostępnych na rynku, niestety nie znalazłam wody, która by mi naprawdę smakowała. Wiem, że może to brzmieć dziwnie, bo w końcu jaki smak może mieć woda, ale coś naprawdę w tym jest. W Polsce z trudem wypijam pół litra i w końcu zrezygnowana przerzucam się na słodzone soki albo smakowe wody, czyli na samą chemię.

4. Dowóz jedzenia do domu i obsługa zakupów internetowych
Wielką niespodzianką było dla mnie to, że w Turcji niemal wszystkie restauracje, ba, nawet cukiernie czy sieciówki takie jak McDonald's, Burger King czy Subway dowozi jedzenie do domów i to za darmo. Mamy tutaj stronę internetową yemeksepeti.com czyli "koszyk z jedzeniem" :) która skupia restauracje oferujące dowóz do domów w Twojej okolicy. Wystarczy wpisać swój adres i wyświetla się lista otwartych restauracji. Zamówienie składa się przez tą właśnie stronę i po góra 30minutach mamy żarełko w domu. Zawsze gdy przyjeżdżamy do Polski w nocy i musimy przenocować w naszym pustym poznańskim mieszkaniu tęsknimy za "koszyczkiem", bo oprócz pizzy trudno cokolwiek ściągnąć do domu (o ile pizzeria jest otwarta w nocy). Zawsze trudno mi było wytłumaczyć ten polski fenomen tureckim biznesmenom, którzy przyjeżdżali do Poznania na targi i spędzali na zamkniętej hali niemal cały dzień. Trudno przez zazwyczaj 4 dni targów codziennie zadowalać się pizzą. Pamiętam jak obdzwaniałam pół Poznania próbując przekonać restauratorów, by za dodatkową opłatą dowieźli nam jedzenie na targi (i to za pokaźną kwotę, bo zamówienie zbierałam od kilku firm). Niestety Polak nie ma chyba głowy do biznesu, bo jak restauracja nie oferuje dowozu, to nikt poza tą zasadę nie wyjdzie i koniec kropka :] Podobnie obsługiwane są zakupy internetowe. Większość tureckich sklepów oferuje przesyłkę kurierską za darmo. W przypadku zwrotu czy wymiany, wystarczy poinformować sklep i zadzwonić po wskazaną przez niego firmę kurierską, która odbierze produkt z Twojego domu i ewentualnie dostarczy Ci nowy. 

5. Brak czynszu
Po przeczytaniu kilku relacji na stronie Klubu Polek, przekonałam się, że w wielu krajach brakuje tej złodziejskiej praktyki obecnej w Polsce jaką jest płacenie czynszu za własne mieszkanie. W Turcji taka opłata nie istnieje i trudno jest mi Turkom wytłumaczyć, że muszę miastu płacić haracz za swoje własne mieszkanie, bo niestety, stoi na ziemi, która do mnie nie należy. W Turcji płacimy tzw. aidat, czyli miesięczną opłatę, której wysokość uzgadniana jest przez mieszkańców na bieżące wydatki typu utrzymanie ogrodu, oświetlenie, czyszczenie i remont klatki, utrzymanie windy itp. Zwyczajowo jeden z mieszkańców wyznaczany jest na gospodarza budynku, który zajmuje się wszystkimi sprawami związanymi z jego utrzymaniem.Czasem do jego obowiązków należy też zbieranie śmieci, które mieszkańcy mogą po prostu wystawić za drzwi swojego mieszkania o uzgodnionej godzinie. W niektórych budynkach gospodarze są tak "wypasieni" ;) że rano zbierają też zamówienia na drobne zakupy. Wystarczy nakleić na swoje drzwi kartkę z listą zakupów i zostawić pieniądze. Jest to super wygodne, w szczególności gdy człowiek nie może wyjść z domu. 

6. Drogi
Często Polakom wydaje się, że Turcja to biedny, zacofany kraj. Nic bardziej mylnego. Pracując w turystyce uwielbiałam obserwować zdziwione miny turystów, gdy wyjeżdżaliśmy na jakieś wycieczki. Fakt, że przepaść między zachodnią a wschodnią Turcją jest ogromna, ale to co mamy na zachodzie i południu jest na pewno powodem do dumy. Tureckie drogi międzymiastowe to standardowo SZEROKIE dwupasmówki. Jest też spora sieć autostrad, które liczą co najmniej trzy pasy. Infrastruktura wokół nich jest bardzo dobrze zorganizowana. Jest mnóstwo restauracji, punktów do odpoczynku, stacji benzynowych. Opłata za przejazd 100km odcinku wynosi około 3TL, czyli jakieś 5zł. Za każdym razem kiedy wracam do Polski i męczę się na wąskiej drodze za wlekącą się ciężarówką zastanawiam się czym kierują się Polacy budując drogi w ten sposób. Dlaczego utrudniamy sobie życie i sprawiamy, że jazda autem w naszym kraju jest po prostu niebezpieczna? Mam wrażenie, że właściwie wszystkie polskie drogi są wąskie, nawet autostrady, które nota bene wyglądają jak zwykłe tureckie trasy międzymiastowe.

7. Zachowanie urzędników wobec problemu petenta
Wczoraj narzekałam na szeroko pojęty chaos w administracji, który z pewnością jest prawdą i ogromnym utrudnieniem dla każdego mieszkańca tego kraju. Jednak pomimo samodzielnej interpretacji przepisów przez każdego jednego urzędnika, to co różni ich od Polaków to podejście do problemów petenta. Otóż Turcy skupiają się na jego rozwiązaniu i choć często oznacza to bieganie od Annasza do Kajfasza, ostatecznie, pokrętnie bo pokrętnie, ale Twoją sprawę załatwią. Pada przy tym często słowo "hallederiz" czyli "załatwimy". Po "hallederiz" można się w Turcji spodziewać niemal wszystkiego i na początku bardzo się na to denerwowałam. Teraz jednak ufam Turkom trochę bardziej i gdy słyszę "hallederiz" wiem, że może nie tak jak ja to sobie wyobrażam, ale jakoś się sprawę uda załatwić. To nie to samo co w Polsce, gdy zwracając się do polskiego urzędnika z prośbą o pomoc w zagmatwanej sprawie, ten albo umywa ręce, bo przepisy choćby nie wiem jak niedorzeczne, mówią inaczej albo, co gorsza, nie przewidują takiej sytuacji i "nie da się tego załatwić" (czyli rozmowa z zaprogramowanym robotem) albo, jeszcze gorzej, odnajduje w Twoim problemie jeszcze kilka innych, bardziej upierdliwych, które najpierw trzeba rozwiązać by dojść do sedna sprawy.

8. Patriotyzm
Turcy są ogromnymi patriotami. Kochają swój kraj i są z niego niezwykle dumni. Widok tureckiej flagi na ulicach, budynkach, a nawet prywatnych balkonach jest tutaj zupełnie normalnym widokiem. Dla zdecydowanej większości Turków turecka kuchnia jest najlepsza. Tureckie krajobrazy najpiękniejsze. A Turcja Osmańska? O, to dopiero była potęga! Przecież płaciliście nam haracz, a ten epizod pod Wiedniem to po prostu wam się udało! :) Czasem wpadają wręcz w samouwielbienie i potrafią mnie trochę tym zdenerwować, ale prawdę powiedziawszy, zazdroszczę im tego przekonania o wspaniałości swojego kraju i jestem przekonana, że przydałoby się ono Polakom. Czy tylko ja mam wrażenie, że jesteśmy narodem niezwykle zakompleksionym? Ja wiem, że narzekanie to polska cecha narodowa, ale to smutne, że często wręcz wstydzimy się swojego pochodzenia i nie potrafimy z dumą w głosie powiedzieć, że jesteśmy z Polski. Turcy patriotyzm mają we krwi, spijają go wraz z mlekiem matki, młodzi Turcy są na bieżąco z sytuacją polityczną w kraju i potrafią się na jej temat wypowiedzieć. Nikt nikogo nie musi zachęcać do wzięcia udziału w wyborach. A co polska młodzież wie na temat polskiej polityki? 

9. Promowanie regionalności
Turcja jest krajem niezwykle zróżnicowanym. Regiony różnią się tutaj nie tylko klimatem i krajobrazem, ale przede wszystkim kuchnią. To co bardzo lubię w Turcji to jest to, że niemal każde miasto słynie z jakiegoś dania i są to najczęściej prawdziwe delicje. Podróże kulinarne w Turcji są bardzo popularne. Sami często je robimy. Zdarzyło nam się na przykład lecieć samolotem ze Stambułu na wschód Turcji na weekend tylko po to by najeść się do oporu tamtejszych kebabów, humusów i innych specjałów. W Polsce bardzo mi tego brakuje. Przecież też mamy lokalne potrawy, dzięki którym polskie regiony nabrałyby zupełnie innego koloru. Dlaczego tak trudno jest się do nich dostać? W Polsce brakuje przede wszystkim ich promocji. Myślę sobie na przykład o Kaszubach i żadna potrawa mi się z nimi nie kojarzy. A w Turcji potrafię skojarzyć przynajmniej jedną potrawę z niemal każdym regionem: Kayseri - małe pierożki z mięsem zwane mantı, Adana - kebap o tej samej nazwie, Hatay - opisywane tutaj kiedyś przeze mnie künefe, itd. itd...

10. Gościnność i pomoc
Zupełnie nie rozumiem skąd w naszych głowach utrwaliło się, że jesteśmy tacy gościnni. Cóż, moim zdaniem wypadamy niezwykle słabo w porównaniu do Turków, u których powiedzenie "zastaw się a postaw się" jest po prostu częścią życia. Obcokrajowiec nie mogąc znaleźć noclegu na tureckiej prowincji zostanie bez najmniejszego problemu nakarmiony i przenocowany przez lokalnych. Turcy potrafią z szerokimi ramionami przyjąć niezapowiedzianych gości, zapewniać im codzienne rozrywki i nawet nie zapytać o długość planowanej wizyty. Kiedy moi rodzice przyjechali na nasze wesele, po imprezie byli kilkakrotnie zaproszeni przez różnych członków rodziny męża na kolacje i śniadania do restauracji, tak po prostu, bo byli gośćmi w naszej miejscowości. Podobnie jest gdy poprosi się Turka o pomoc, np. z zepsutym samochodem. Szansa, że odmówi jest mniejsza niż 10%. Nawet jeżeli sam nie będzie mógł pomóc, zadzwoni po kogoś innego. Polacy niestety są zbyt mocno skupieni na sobie, na swoim interesie i zanim udzielą pomocy, przemyślą swoje zyski i straty, o czym wielokrotnie dość boleśnie przyszło mi się przekonać. W Turcji, gdy ktoś Cię napada/gwałci/okrada, nie trzeba krzyczeć, że się pali, bo natychmiast wszyscy wybiegają ze swoich domów.

12 komentarzy :

  1. Zgadzam się ze słońcem w 100%. Ogromne upały to może nie dla mnie, ale ciepełko jak najbardziej. A w Polsce ciągle szaro-buro i czasem żyć się nie chce, brakuje słońca bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to już nawet nie chodzi o temperaturę tylko o samo słońce, o światło słoneczne, o jasność :) W Turcji zimą, gdy bardzo często padają deszcze, na drugi lub trzeci dzień takiej pogody można ze spokojem oczekiwać słońca. A w Polsce nie ma go czasami tygodniami :S

      Usuń
  2. Ja z wodą mineralną mam to samo większość mi nie smakuje, nie mam pojęcia czemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niedobre mamy wody niestety. W Turcji smakują mi wszystkie, a w Polsce ewentualnie mogę napić się gazowanej.

      Usuń
  3. Podczytuje cie juz od jakiegos czasu, z zainteresowaniem czytam perypetie z doktorkiem i sledze rozwoj Laury- nigdy nie komentowalam - bylam biernym czytaczem :)
    Ale po przeczytaniu dwoch ostatnich wpisow- postanowilam dodac swoje 3 grosze :)
    Turcje lubie bardzo- jako cel urlopowy ale rowniez z sentymentu- Mloda byla ponad 1,5 roku w zwiazku z Turkiem, miala okazje bywac czesto w Turcji, poznac rodzine, obyczaje ,troche jezyk- a my przy okazji polubic ta inna Turcje i normalnych Turkow a nie tych, ktorzy wyjechali do Niemcowa i.... ah nie ma co mowic :)
    Zgadzam sie w wielu punktach- bazary, goscinnosc, jedzenie no i oczywiscie SLONCE :)
    Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie (i oficjalnie ;)). Przed chwilą byłam u Ciebie, widzę, że niedawno byłaś w naszej części świata :)
      Miło jest mi usłyszeć tak dobre słowa o Turcji, bo zazwyczaj Polacy na wiadomość gdzie mieszkam reagują przerażoną miną i pytają gdzie mnie tam wywiało... I zauważyłaś bardzo ważną rzecz - Turcy tureccy i niemieccy to jakby dwa różne narody. Niestety Polacy znają ich głównie zza miedzy i często wyrabiają sobie na ich podstawie zdanie o całym narodzie, co jednak jest dla Turków mocno krzywdzące.

      Usuń
  4. Bazary! Slonce! Koszyczek <3 ja może nie z Polski, ale tak to opisujesz, że sobie bym sprowadziła to tutaj, do Niemiec. Szczególnie, że robi się już u nas zimno, a pocieszające są jedynie sklepy tureckie z warzywami i owocami, czego oczywiście nie można porównywać z Twoimi bazarami, ale jednak jest ta namiastka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To Ty też na emigracji? :) My, jeżeli uda nam się przeprowadzić do Polski (insallah!) będziemy chyba robić wypady do Niemiec na zakupy :) Gdy mieszkaliśmy w Poznaniu wielu naszych znajomych Turków jeździło na berliński Kreuzberg po tureckie kiełbaski, sery i inne przysmaki :)

      Usuń
    2. Ooo, to Turcja nie jest na stałe? Ja na emigracji już od dwóch lat :) padło na Niemcy, choć Anglii również zakosztowałam. Dlatego też kultura turecka jest mi mniej więcej znana :)

      Usuń
  5. No wlasnie, slonce! Za kazdym razem jak lece do Polski, nie moge uwierzyc jak duzo jest tam pochmurnych i deszczowych dni! Tutaj, w Stanach, nawet jak jest chlodno, to wiekszosc dni jest sloneczna.

    Tutaj urzednicy, to chyba szkolili sie w Polsce, bo z daleka juz rozpraszaja aure "co to nie oni" oraz "bez kija ani podchodz". Natomiast w sklepach jest jak u Was na bazarkach - obsluga mila, usmiechnieta, chetna do pomocy, czasem tak nadskakuja, az mi glupio, szczegolnie jak w koncu nic nie kupie. ;)

    Amerykanie to tez zagorzali patrioci. Flagi powiewaja przy kazdej szkole i w kazdym urzedzie. Nawet w kosciele, do ktorego chodzimy, wisi flaga amerykanska, polska (bo to kosciol amerykansko-polski) oraz flaga naszego Stanu. :) Normalne sa tez flagi powiewajace przy samochodach. A sprobuj skrytykowac publicznie cos z amerykanskiej biurokracji - zaraz znajdzie sie ktos, kto (rozpoznajac obcy akcent) wytknie Ci, ze jak jest tu tak zle, to po co przyjezdzalas??? ;)

    A nawiazujac do poprzedniego posta (bo czytalam, ale nie zdazylam skomentowac), w szoku bylam kiedy przeczytalam o systemie szkolnym w Turcji! A myslalam, ze gorzej niz tu juz nie ma prawie nigdzie! Tutaj z kolei poziom edukacji jest beznadziejny, ale nie ma zajec "wyrownujacych". Cala podstawowke dzieci ucza sie niewiele. Nie wiem jak jest w tutejszym odpowiedniku gimnazjum. W High School juz jest troszke lepiej, bo wiele przedmiotow oferowanych jest na roznych poziomach, w zaleznosci od zdolnosci oraz zainteresowac ucznia. Prawdziwa nauka zaczyna sie tak naprawde w college'u. Co mi sie za to podoba to to, ze szkola szybko wylapuje utalentowane dzieciaki. Bardzo dobrze jest dla dziecka udzielac sie tutaj w sporcie albo roznorakich "kolkach", bo to pierwszy krok do stypendiow na studiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turcja to pod niemal każdym względem kraj kontrastów. Tak samo jest ze szkołami - są takie beznadziejne i super prestiżowe. Niestety żeby pozwolić sobie na te drugie trzeba być milionerem ;-] Właśnie sprawdziłam wysokość czesnego w jednej z popularnych stambulskich prywatnych podstawówek - ok. 50 000zł rocznie - nieźle, nie? :)

      I tak, znam to bardzo dobrze. "Skoro Ci się nie podoba to po co przyjeżdżałaś?" tak jakby wyjazd tutaj był obietnicą jakiegoś lepszego życia, grrr...

      Usuń
  6. Słońce i ja bym od Was zabrała, bazary jak tu czytam kojarzą mi się z ekologiczną żywnością, ale u nas zazwyczaj kupisz jajka i mleko od przysłowiowego chłopa, nie to co u Was do wyboru do koloru :) Wow pomysł z dowozem jedzenia świetny u nas rzeczywiście tylko pizza, co do sklepów co raz więcej pojawia się opcji dowozu zakupów ale niestety za kasę nie za darmo. Brak czynszu czy kiedyś doczekamy się tego w Polsce. I co do autostrad należy dodać są kurewsko drogie.

    OdpowiedzUsuń