niedziela, 21 września 2014

"Torba" do szpitala

Post o torbie do szpitala zawsze wydawał mi się przełomowym momentem w historii każdego bloga. Jednoznacznie oznacza, że wielka chwila jest już tuż-tuż. Cóż, dzisiaj przyszła kolej na nas :) Torbę oficjalnie uznaję za spakowaną :)

Tyle, że u nas nie torba. Stwierdziłam, że zupełnie bez sensu jest pakować dwie osobne torby - dla mnie i dla Laury. Wybrałam opcję jednego większego bagażu zbiorczego i wszystko upchnęłam do walizki. Przynajmniej H. nie zmęczy się dźwigając nasze pierdoły. Walizka jest na kółkach i wszystko elegancko się w niej zmieściło. 

Jej zawartość była planowana bodajże od samego początku ciąży, a może nawet i wcześniej. Za każdym razem czytając kolejny blog ciążowy, starałam się zapamiętać co warto wziąć, a z czego lepiej zrezygnować. Oczywiście nie uchroniło mnie o to od miliona pytań w głowie i przeróżnych wątpliwości. Poza tym musiałam się wykazać kreatywnością, bo 1) różnice kulturowe biją po oczach również w sposobie przygotowywania się do porodu, o czym przekonałam się czytając przykładową listę na stronie szpitala i 2) u nas pobyt w szpitalu jest zdecydowanie krótszy niż w Polsce. Pakujemy się na 1-2 dni, nie na 3-5, więc trochę wszystko uszczupliłam. Jednocześnie, chyba jak każdą ciężarówkę szykującą się do porodu, męczy mnie obawa, by czegoś nie zabrakło. Trudno, walizka zamknięta, jeśli czegoś zabraknie, H. wyskoczy na szybkie zakupy ;)

No to przechodzimy do konkretów. 

Dla mnie:
-2 koszule do karmienia (skorzystałam z pomysłu Justyny na koszule kopertowe z ukrytymi "dziurkami" na cycki ;))
-koszula do porodu
-3 staniki do karmienia, w tym jeden taki, który dobry mi jest teraz, drugi o rozmiar większy, gdyby cycki eksplodowały mi mlekiem i trzeci miękki do spania, w którym wolałabym się nikomu nie pokazywać ;))
-plastikowe klapki
-duży ręcznik kąpielowy i mały do rąk
-laktator + końcówka do butelki 
-Maltan
-Tantum Rosa + butelka z rozpylaczem
-Octenisept na rany przeróżne i pępek Laury
-chusteczki do higieny intymnej
-papierowy ręcznik
-wielorazowe majtki siateczkowe sztuk bodajże 4 (Ewelina, przymierzyłam i na razie się mieszczę ;))
-4 podkłady poporodowe na łóżko (nie mam pojęcia czy dają takie rzeczy w naszym szpitalu, spis na ich stronie internetowej nic na ten temat  nie mówi)
-wkładki laktacyjne Lansinoh
-2 opakowania wkładów poporodowych midi po 14szt.
-osłonki na sutki niestety Avent, bo za późno doszukałam się negatywnych opinii
-fartuch do karmienia (o tym tureckim wynalazku skrobnę chyba osobny post :))
-ładowarka do telefonu
-soczewki jednodniowe (bez jestem kompletnie ślepa)
-niezbędne (i te trochę bardziej zbędne) kosmetyki
-ubranie na wyjście przewiduję to samo, w którym przyjadę do szpitala

Zrezygnowałam z szlafroka (gorąco wciąż jest!), podkoszulek, które są na liście na stronie szpitala (tutaj wszyscy noszą podkoszulki, nawet w temperaturze 40 stopni) i dwóch kompletów piżamy na rzecz koszul (czy to nie uwiera???).

Szpitalna lista rzeczy dla dziecka była jeszcze trudniejsza do ogarnięcia, bo tutaj dzieci się nagminnie przegrzewa więc zalecana liczba i rodzaj ubranek przyprawił mnie o lekki zawrót głowy. Do tego nie mam jeszcze doświadczenia jak dostosować ubranie noworodka do klimatyzowanego pomieszczenia i temperatur rzędu 27 stopni... Pewnie biorę dużo za dużo, ale ostatecznie zdecydowałam się na:

Dla Laury:
-5 pajacyków, w tym trzy w komplecie z czapeczką i niedrapkami; czapeczkę to założymy ewentualnie na wyjście, niedrapki tylko jeśli będą konieczne, choć nożyczki do paznokci też spakowałam, więc nie wiem po co jeszcze one mogą być potrzebne? Pajacyki mają długi rękaw, ale są dość przewiewne, nie planuję zakładać pod nie już żadnych podkoszulek
-rampers z krótkim rękawem
-2 body kopertowe z długim rękawem, bo tak jak kolejne dwie pozycje są w spisie na stronie szpitala..., ale nie sądzę by okazały się potrzebne. Zresztą wydaje mi się, że w pajacyku będzie jej wygodniej.
-2 pary spodenek
-2 pary skarpetek
-3 smoczki, każdy z innej parafii - oby żaden się nie przydał
-gaziki jałowe i patyczki do uszu
-paczka pampków Pampers Premium Care roz. 1
-chusteczki do kompletu
-ręcznik kąpielowy - pewnie się nie przyda, ale na szpitalnej liście jest
-mata do przewijania
-3 pieluszki tetrowe i 1 flanelowa
-balsam do ciała Bubchen (za Waszym przykładem, Ewelina)
-fotelik samochodowy (wciąż się martwię, że o nim właśnie zapomnimy :])

Nom, to by było na tyle. Na szpitalnej liście były jeszcze śliniaki, sweterki i kamizelki (o tym też będzie osobny post :D), torba na brudną bieliznę (po kiego...???).



Co Wy na to, drogie Mamy?


30 komentarzy :

  1. Piekna wyprawka!! ale zaskoczylam sie, ze dla Laury musisz tyle wziac?? :O U nas tzn. w Niemcowie- nic!! Wszystko daje szpital, tylko na wyjscie do domu ciuszki, no ewentualnie smoczek jesli by byla taka potrzeba -przy czym firmy zabijaja sie o matki i krotko po porodzie dostaje sie w szpitalu paczki, paczuszki z probkami od kosmetykow poczawszy przez lekture, kosmetyki i probki jedzenia. A takie pakowanie przypomina mi troche czasy gdy rodzilam Mloda w Pl ale kiedy to bylo....ponad 20 lat temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na liście szpitalnej było nawet więcej pozycji heheh :) Ubranka muszę mieć swoje, ale to akurat mi odpowiada, bo sama nie lubię cudzych używanych więc dla swojego dziecka też bym takich nie chciała. Nie mam pojęcia czy tutaj po porodzie dają pakiet próbkowy. Z racji, że nie ma tu szkoły rodzenia, a wizyty u lekarza są króciutkie właściwie nie ma się kogo zapytać. Przekonam się po porodzie :) Ale wiesz, wydaje mi się, że moja lista nie różni się bardzo od tych wymaganych przez większość polskich szpitali.

      Usuń
  2. Noo chyba niczego Wam nie zabraknie;)
    Swetry dla dziecka? Kamizelki? A po cóż to na porodówce w Turcji? Klimat tam inny mają niż w całym regionie?;D

    Cieszę się, że majtki pasują haha! Mam nadzieję, że kosmetyki również się sprawdzą;)
    Trzymam dalej kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni mają schizę, że dziecko przez cały czas marznie. I w głowie im się nie mieści, że ono odczuwa przecież wszystko tak samo jak my. Kamizelki to tu lek na wszystko, będę musiała o tym napisać, bo to niemal ciekawostka kulturowa :)

      Usuń
  3. Pieknie sie spakowalas, moglabym do Ciebie chodzic na kurs pakowania walizki :)

    We Wloszech dla dziecka w szpitalu prosza jedynie o ubranka (4 komplety, po dwa na dzien).
    Gdy wyladowalam w szpitalu wyprawka dla syna byla jeszcze daleko w czarnej d.... podobnie z reszta jak i moje szpitalne ''kreacje''. Koszule kupila mi kuzynka meza dzien przed porodem, ale i tak rodzilam w Tshircie. Jadac na porodwoke nie mialam totalnie nic - i znow poratowala nas kuzynka meza i juz bezposrednio na porodowke dostarczyla nam majtki siatkowe i wkladki poporodowe.
    Dla syna brak ciuchow to nie byl problem bo i tak dlugo lezal w samym pampersie - grzal sie w 37 inkubatorowych stopniach.

    Jako ciekawostke dodam, iz we Wloszech niczym sie nie smaruje pepka. Zakladaja dziecku elastyczna opaske - opatrunek i czeka sie az kikut sam uschnie i odpadnie :)
    p.s.Body kopertowe - moim zdaniem bardzo wygodne jak i pajacyki zapinane na przodzie. Stef wyszedl ze szpitala w polowie lipca i latem wozilismy go glownie w takich bodziakach.

    To juz niedlugo, czuje wielkie emocje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, dzięki, lata praktyki ciągłego pakowania się tutaj przydały ;)
      Byłaś bardzo dzielna, że nie spanikowałaś brakiem przygotowania, ale wiadomo, w takiej chwili nie to jest najważniejsze. Tutaj nawet nie wiem jakie są zwyczaje pępkowe, ja zamierzam tylko psikać octeniseptem, nic więcej.

      Oj tak, wielkie emocje i wyczekiwanie.

      Usuń
  4. Ja również spakowałam siebie, Laurę i męża do jednej walizki na kółkach. Zmieściliśmy się i nawet wody mineralne, biszkopty i landrynki. Tak zalecała położna i podobno po kryjomu czekoladę pod język:)
    Ja szlafrok jednak biorę bo chyba będę się wstydzić przechadzać po korytarzu w samej piżamie, tym bardziej, że nie mam biustonosza do karmienia i nie wiem czy kupię bo u mnie w mieście jest biedna z czymś takim.
    Faktycznie dużo rzeczy dla małej. śliniaki, sweterki? ludzie święci. tam w tym upale takie rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje koszule są dość zabudowane i mam zestaw staników więc przypuszczam, że i tak nie zakładałabym szlafroka. Poza tym u nas wciąż gorąco więc od razu chyba zalałabym się potem :-S Tutaj dzieci od razu zostają przy mamie, to może nawet uda mi się nie wyjść z pokoju :-P

      No nie? Też nie jestem w stanie tego zrozumieć :)

      Usuń
  5. Nozyczki to raczej zbędne bo noworodkom nie można obciąć paznokci. Poorostu są one tak jakby przyklejone do skory, to bardziej taka błonka która z czasem się oddziela i wtedy można ciąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cenną radę, dobrze wiedzieć.

      Usuń
    2. Ja tam nie wiem, ale Hania miała od razu długie paznokcie i nie były wcale przyklejone. Chociaż były mięciutkie i te pierwsze tak jakby same się oderwały, a potem obcinanie co 2 dni, bo tak szybko rosną;)

      Usuń
    3. Czyli suma sumarum nożyczki mogę sobie podarować, bo w pierwszych dobach życia się pewnie nie przydadzą. Tak podejrzewałam, że będą za miękkie by obciąć, ale wciąż czuję jakąś wewnętrzną niechęć do niedrapkow

      Usuń
    4. W pierwszych dobach nie będą potrzebne. My też nie używamy niedrapków, jakieś to takie dla mnie... nie dość, że dziecko takie bezbronne to jeszcze mu rączki krępować;)

      Usuń
  6. Sporo tego, ale jak sobie przypomnę moje pakowanie to też było tego dużo, a później niektóre rzeczy wcale się nie przydały, ale lepiej nosić niż się prosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - ja nie lubię się prosić. Oby nie było takiej potrzeby.

      Usuń
  7. Ja pamiętam torba spakowana, była, a i tak w rzeczywistości małżowinka moja mi rzeczy donosiła bo tego i tamtego zapomniałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tata może być przez cały czas przy mamie i dziecku, łącznie z nocami więc H. pewnie do domu wróci już z nami dlatego wolałabym mu nie fundować takich wycieczek, ale jak będzie trzeba to trudno - pojedzie ;)

      Usuń
  8. Ojej, duzo tego wszystkiego! :)

    A aparat fotograficzny? ;)

    Tutaj w szpitalu wszystko daja, wiec mialam tylko wlasne kosmetyki, telefon, aparat, ladowarki i tym podobne. ;) A, szlafrok tez wzielam. Tutaj daja takie okropne koszule nocne, ktore rozchlestuja sie bez powodu. Szlafrok przydal mi sie szczegolnie, kiedy musialam odwozic Nika na naswietlania przy zoltaczce. Troche bym sie krepowala paradowac przez oddzial "polnaga", zreszta Amerykanie preferuja znacznie nizsze temperatury i jak wychodzilam z mojego pokoju to natychmiast zaczynalam sie trzasc. :)

    Dla dziecka potrzebowalam tylko ubranko na wyjscie (M. dowiozl juz w dniu wypisu, razem z fotelikiem), reszte daja, nawet smoczek w razie potrzeby. :) Podobnie jak pisze Ewiczka, tutaj pepka niczym sie nie smaruje. Zaleca sie utrzymanie go w suchosci, nie zanurzanie podczas kapieli i czekanie az sam odpadnie. A u obu moich dzieci odpadl bardzo szybko, bo po tygodniu - poltorej.

    Kurcze, juz tak blisko! Zaczynam sie stresowac, jakbym to JA miala rodzic! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat, wiadomo, jest już przygotowany :)

      Hehhe, czyżbyś miała na myśli takie koszule jak w amerykańskich filmach? Od razu mi przychodzi do głowy "Lepiej późno niż później" (sic! co za beznadziejne tłumaczenie! W życiu bym się nie połapała, że chodzi o ten film. Mam na myśli Something's Gotta Give) i gołe poślady Nicholsona :D Jeśli tak to w pełni rozumiem i popieram pomysł z szlafrokiem :D :D :D

      Hehe, dzięki. Tak blisko a wciąż tak daleko - urok ostatnich dni...

      Usuń
    2. Dokladnie takie Kasia! ;) Pozniej do karmienia nakladalam je juz "normalnie", wiazaniami z przodu (chociaz te sznureczki i tak ciagle sie odwiazywaly),ale do porodu kaza je ubrac zapieciami do tylu! Jak wiec chodzilam po korytarzu zeby rozruszac akcje, to mialabym okazje wygladac jak Pan Nicholson (polskie tlumaczenie tytulu filmu rzeczywiscie ni w gruche, ni w pietruche :p). Dobrze, ze uprzejme polozne nakladaly mi druga taka koszulke juz zapieciami do przodu. :)

      Usuń
    3. O cholerka... To ja bym chyba założyla nawet i z dwa szlafroki na taką koszule :D swoją drogą, czy Amerykanie mają jakiś fetysz zwiazany z swieceniem gołym tyłkiem? Czym się kierował projektant tego "modelu"??? :D

      Usuń
  9. Sporo tego dla dzidziusia :)
    To teraz tylko zostaje odliczanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wiadomo od jakiej liczby zacząć odliczanie :-] strasznie mi się już ten czas dłuży...

      Usuń
  10. Ja małego przewijałam na podkładach, które kupiłam dla siebie na łóżko ;) teraz stosuję je również w domu.
    Szlafrok faktycznie się raczej nie sprawdzi, ja miałam i leżał nieużywany.
    Smoczka nie miałam choć teściowa mi przywiozła, ale nie było konieczności używania. Noworodki mają to do siebie, że jedzą i śpią.... jedzą i śpią... nie trzeba ich usypiać, raczej prędzej trzeba je wybudzać do karmienia ;)
    U nas w szpitalu pielęgnacją pępka zajmowały się położne. Żadnych kosmetyków do pielęgnacji nie potrzebowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tak naprawdę nie wiem jak będzie wyglądała pielęgnacja dziecka po porodzie w szpitalu. Czy w ogóle kąpią, czy pielegnuja pępek czy też wszystko będzie na mojej głowie.. Ale przezorny zawsze ubezpieczony więc wolę być przygotowana na wszelkie ewentualnosci

      Usuń
  11. a krem na sutki i krem do pupy dla maluszka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dzięki :) maltan to właśnie krem na sutki, a do pupy biorę linomag

      Usuń
  12. Ale lista... myślę, że wszystko tam ogarnęłaś ;D Tylko zawsze zastanawia mnie jedna rzecz .. koszula do karmienia i koszula do porodu ;> Jakieś inne wymagane czy po prostu 2 do karmienia a jedna zwykła koszula ;>
    a ja powinnam się dowiedzieć czy w szpitalu u nas maja coś .. czy wszystko muszę brać dla maluszka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, do porodu nie warto brać nowej koszuli, bo szkoda, żeby się pobrudziła i dlatego większość mam rozróżnia koszule do karmienia i porodu;) Ja nie brałam jakiejś specjalnej do porodu, rodziłam w szpitalnej, którą położna założyła mi, gdy odeszły mi wody - mi tam wtedy było już wszystko jedno;)

      Usuń
    2. U nas chyba jakąś koszulę dają, ale w razie czego zapakowałam sobie swoją, która tak naprawdę jest krótką luźną sukienką, której z pewnością nie będę nosiła po porodzie. To taki jakby dłuższy t-shirt, mam nadzieję, że się sprawdzi. Liczę po cichu na to, że po porodzie będę w stanie wziąć szybki prysznic i przebrać się w czystą koszulę typowo do karmienia, bo w tej sukience to nie będzie mi zbyt łatwo wyciągnąć cycki :-]

      Usuń