czwartek, 25 września 2014

No to dzisiaj świeci słońce

Świeci w mojej duszy, bo na niebie codziennie, bez zmian.

Na ratunek moim rozterkom przyszła... teściowa :) H. podzielił się z nią wczoraj naszymi kłopotami z doktorkiem, czego pewnie nie zrobiłby, gdybym o takim jego zamiarze wcześniej wiedziała. Ale pojechał sam, porozmawiał, wysłuchał matczynej rady i wrócił do domu z przekonaniem, że powinniśmy z doktorka jednak zrezygnować i skombinować innego lekarza. Innego, tj. pani ginekolog Ayşe, która kiedyś tam poratowała nas, gdy nie mogliśmy doczekać się swojej kolejki do NST. 

Przyznam, że gdy usłyszałam taką wersję od H., utwierdziłam się w przekonaniu, że tego właśnie chcę, że to będzie dla nas bodajże najlepsze rozwiązanie. Niewiele czekając, zaklepaliśmy sobie wizytę do niej na dzisiaj rano w celu omówienia szczegółów i sprawdzenia, czy w ogóle się dogadamy. Gdyby się jednak nie udało, mieliśmy w zanadrzu wizytę u doktorka Aliego umówioną na jutro.

I tak, wybraliśmy się dzisiaj z rana do szpitala. Zauważyliśmy, że pani Ayşe ma 1) o wiele mniej pacjentek od Aliego i 2) poświęca im zdecydowanie więcej czasu - każda pacjentka spędzała w jej gabinecie co najmniej 20 minut, co po masówce u Aliego było dla nas miłym zaskoczeniem.

Przed wejściem do gabinetu pobiegłam jeszcze na NST, podczas którego przykleiła się do mnie inna pacjentka, również podłączona do maszynki, która była w drugiej ciąży (pierwsza zakończona porodem siłami natury) i nie wiedziała co to jest epidural :S  - to tak tytułem podsumowania ogólnej wiedzy Turczynek o ciąży i porodzie.

Ale do brzegu.

Pani Ayşe ma dość surowy wyraz twarzy, więc nie wiedzieliśmy za bardzo czego się spodziewać. Okazało się jednak, że jest bardzo miłą osobą. Trochę się mną przejęła, że Ali zostawił mnie tak na lodzie i powiedziała, że nie ma najmniejszego problemu by kontynuować prowadzenie ciąży z nią. Wypytała mnie o przebieg ciąży, przejrzała wyniki badań. Patrząc na wyniki dzisiejszego NST stwierdziła, że mam już małe skurcze. Potem zaprosiła na USG i tutaj, oboje z H. zauważyliśmy, że jej sprzęt jest znacznie starszy od tego, którym posługiwał się Ali i kobiecina nie jest chyba tak biegła w jego obsłudze, albo nie wiem, po prostu daje sobie czas :) W każdym razie Ayşe uprzedziła, że na tym etapie ciąży pomiary mogą być dość niedokładne, bo dziecko ma mało miejsca i jest maksymalnie pozwijane. Po tym powiedziała, że według USG Laura waży 3900!!!! Hehhe, to chyba jednak niemożliwe by przytyła ponad 600g od poniedziałku :D Potem, uwaga uwaga, zapytała czy byłam badana ginekologicznie. Tak naprawdę użyła sformułowania "od dołu" :D :D :D Gdy powiedzieliśmy, że w Turcji w ciągu całej ciąży ani razu, zaprosiła mnie na fotel. Normalnie szok! Po badaniu stwierdziła, że wszystko jest w jak największym porządku, Laura w dobrej pozycji, moja budowa jak najbardziej ok, infekcji brak (to akurat stwierdziła po zapachu, sic!) wszystko nadaje się do porodu naturalnego. 

Zanim jeszcze uścisnęliśmy sobie ręce, poruszyliśmy temat obecności H. przy porodzie. Ayşe odpowiedziała, że do pełnego rozwarcia może sobie ze mną być, ale potem lepiej by wyszedł, bo nie będzie mógł znieść widoku jak cierpię. Spokojnie wytłumaczyliśmy swoje racje i ostatecznie, na moje zapewnienie, że jeżeli H. nie będzie mógł wytrzymać to po prostu wyjdzie i po upewnieniu się, że H, wie co go czeka, zgodziła się. Yuhuuu!!! Wreszcie otrzymałam jakąś konkretną odpowiedź, bez kręcenia, że będzie mógł ze mną być, ale od czasu do czasu będzie musiał wyjść jakie zaserwował nam Ali. 

W ogóle bardzo mi się spodobało, że to taka konkretna babka. Nie owija niczego w bawełnę, mówi wprost i dosadnie. No i się nie spieszy. Po ustaleniu, że H. będzie przy porodzie, dała nam mały wykład co się dzieje w czasie porodu i jak to wszystko działa. Nie powiedziała tego oficjalnie, ale jasne było, że celem tego wszystkiego jest uświadomienie H. Poradziła też, żeby sobie poczytał i pooglądał w internecie ;)

Nom. To mam nowego lekarza. Kolejna wizyta we wtorek, następna, jeśli dotrwamy, w piątek. Rozwarcia na razie nie mam, ale brzuch twardnieje mi coraz częściej, no i na NST niby wyszły te skurcze. Czekamy więc. Przyznam, że kamień spadł mi z serca i aż żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na nią wcześniej. Wreszcie mamy coś ustalone, jest jakiś plan. Ayşe jest na miejscu, tzn. mieszka w mieście, w którym jest szpital, nigdzie nie wybiera się na święta, które przypadają właśnie na termin mojego porodu - zapewniła, że nie ma problemu, na pewno przyjedzie.

Z ostatecznych rad udzielonych przez Ayşe, mam się nie obżerać, jeść mało a często i najlepiej nie mięso, bo długo się je trawi. Idę więc przekąsić figę :) 


Sezon na figi przypada w Turcji na sierpień, ale wciąż jeszcze można je tu dostać. Mamy tu odmianę figi zielonej i fioletowej. Obydwie są bardzo smaczne. Fenomen tego owocu polega na tym, że smak figi świeżej i suszonej to niebo i ziemia. Zanim zaczęłam przyjeżdżać do Turcji w ogóle nie znałam smaku świeżej figi i byłam przekonana, że to nic ciekawego. A tymczasem figa okazała się pełnym zaskoczeniem. Świeża jest po prostu przepyszna!

20 komentarzy :

  1. Cieszę się, że jesteś spokojna o to, że H może być z Tobą:)
    Super, że skurcze się pojawiają. U mnie też coraz częściej...no zobaczymy która z nas pierwsza wykluje małą Laurę !!!!
    3900 fajny sprzęt !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Laura zarządziła chyba odwrót, bo w nocy skurcze ustały :S Trudno, czekamy dalej. 3900 - hehehe, na USG mówiło prawdę, lekarka kazała mi odstawić wszystkie suplementy :)

      Usuń
  2. Oj jakie dobre wiadomosci :) Babka robi tak"po mojemu" :) dobrze, ze skonsultowaliscie sie z Tesciowa :) zawsze to latwiej jesli jest juz cos ustalone!
    A figi... :))) miniammmm jadlam w Turcji i z bazaru i z drzewa- pychota, te ze sklapu w Niemcowie juz tak dobrze nie smakuja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w ogóle mam lekki odchył z planowaniem i w takiej sytuacji, gdy cały plan się wali zaczynam panikować.

      Usuń
  3. grunt to maksymalny spokoj, wiec dobrze, ze skonczylo sie wlasnie tak :) z niecierpliwoscia czekam na dalsze wiesci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, super wieści Kochana! Cieszę się z Wami. U mnie było właśnie podobnie z Elizą- najpierw mega wkurw na lekarza, który prowadził mi całą ciążę, a potem okazało się, że Jego wyjazd był najlepszym, co mogło mi się przytrafić, bo znalazłam super lekarza :) Co prawda byłam u Niego tylko 3razy, ale to były te trzy KLUCZOWE wizyty :)

    A ja dziś kupiłam figi fioletowe i zaraz będę je jadła :)
    Rady pani doktor odnośnie jedzenia, to na wypadek gdybyś zaczęła rodzić- nie będą musieli Ci w razie czego podawać leków zobojętniających treść żołądka.

    No Kochana, teraz to już w każdej chwili :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ;)
      Figi na pewno będą smaczne, ale nie chwaląc się, pewnie nie dorównają smakiem naszym tureckim prosto z drzewka ;) Czekam w każdym razie na Twoją opinię :))

      Usuń
  5. No to cieszę się z takich dobrych wieści :) To dobre rozwiązanie.

    Życzę Ci, żeby to był dobry początek końca --- :) w sensie ciązy. Żeby wszystko sie pozytywnie już zaczynało kończyć i skończyło happy big (prawie 4 kg) endem!

    P.S. - W Bułgarii też badanie ginekologiczne nazywa się "przegląd od dołu" - hehehe jak mi się to kojarzy z warsztatem samochodowym! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie strasz mnie tymi 4kg. Jak ja to niby miałabym wypchnąć, brrr...

      Mnie też właśnie tak się kojarzy to określenie :D A na fotel ginekologiczny mówią tu "widelec" - u Was też? :)

      Usuń
  6. Jak zobaczyła figę na zdjęciu to zamarzyłam, żeby jej spróbować bo nigdy nie jadłam. Jaki to smak? Przypomina jakiś owoc? Jutro na zakupach poszukam i u nas.
    Super, że masz już lekarza na poród, bo ten Wasz Ali i jego podejście mnie lekko wkurzało. Taka masówka to dobra jest przy drugim porodzie a ja jak człowiek świeżynka.
    Pozostaje nam tylko czekać na Laurkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak jest bardzo oryginalny, chyba nie ma niczego z czym można by go porównać. Spróbuj koniecznie.
      Mnie też Ali wkurzał. Teraz, gdy mogę już porównać, widzę Aliego-showmana i Ayse-lekarza.

      Usuń
  7. Bardzo dobre wiadomości, super, że się udało załatwić. Teraz spokojnie możesz oczekiwać na wielki dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem już spokojna i skupiam się na samym porodzie.

      Usuń
  8. No to dobra wiadomość, teraz możesz się skupić całkowicie na sobie i dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tą wagą Laury się tak nie przejmuj, wystarczy, że o parę milimetrów źle skierowała kursor i dlatego waga wyszła tak duża;)
    Podejście lekarzy-Turków coraz bardziej mnie zadziwia;D Poznać infekcję po zapachu- genialne!! A poza tym, to jak H. wytrzyma aż Ci się zrobi te 10 cm rozwarcia, to już parte bez problemu- bo one jako tako nie bolą, dają już ulgę;) więc nie wiem czemu doktorka uważa odwrotnie;)

    Ach te emocje, aż sama nie mogę się doczekać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo pomyślałam - jeśli wytrzyma do pełnego rozwarcia, reszta to będzie przyslowiowy pikuś.

      Usuń
  10. Super, ze wszystko sie rozwiazalo. Szkoda troche nerwow dni ostatnich, ale widac tak mialo byc :)

    A figi uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ok podejscie numer dwa, bo pierwszy komentarz w diably poszedl. Napisze wiec jedynie, iz figi uwielbiam i strasznie sie ciesze, ze znalezliscie idealne rozwiazanie na nurtujacy Was problem :)

    OdpowiedzUsuń