piątek, 2 października 2015

Córciu, zmiłuj się!

Dzisiaj znowu będę biadolić. 

Biedna jestem, ja matka, oj biedna.

Córka moja znowu ma problem ze spaniem. Gwoli ścisłości, ze spaniem to u nas nigdy nie było kolorowo. Ale ostatnie noce to już jakaś gruba przesada. Cztery pobudki? I to takie ze wstaniem, wygramoleniem się z ciepłego łóżka (a noce teraz zimne!) i usypianiem dziecka???? Bożżże, skąd mam brać na to siły??? Nie dość, że w ciągu dnia jestem przeczołgywana, bo Laurencji nie interesuje już w ogóle siedzenie. Chce tylko stać i chodzić, panie, chodzić! Przy tym uwielbia włazić w skomplikowane miejsca typu pod stół, pod którym zawsze się zakleszczy, bo wstaje oparta o krzesło, łepetyna wchodzi jej w zagłębienie pod blatem i wyjść nie potrafi. Wyciągnąć ją stamtąd to niezła gimnastyka, bo Malizna nie może pojąć, że trzeba się schylić/ugiąć nogi, tylko staje jak słup soli, napina się jak struna i ryyyyk! No, a w nocy kolejna gimnastyka. Wczoraj w nocy przy bodajże czwartej pobudce popłakałam się z rozpaczy nad własnym biednym losem. 

Problem mamy też z drzemkami w ciągu dnia. A było już tak dobrze! Dwie, po mniej więcej 1,5-2h. Jedna rano, druga po południu. Od kilku dni Laura rezygnuje z tej popołudniowej. I ok, nie miałabym o to do niej pretensji - rośnie przecież, będzie potrzebowała coraz mniej snu. I choć te drzemki to dla mnie być-albo-nie-być, to przełknęłabym ich brak, gdyby tylko córcia bez problemu dociągnęła do wieczora, ale gdzieee tam! Laura zaczyna być senna około 17, gdy ja zdecydowanie nie chcę już by spała. Tak też było w jej urodziny, we wtorek. Pod koniec dnia musiałam napawdę bardzo się pilnować, żeby w dzień pierwszych urodzin mojego dziecka nie wkurzyć się na nie porządnie... Gdy H. wrócił z pracy mieliśmy zjeść symboliczny torcik, ale niestety konsumpcję trzeba było przenieść na kolejny dzień, bo solenizantka była wyczerpana :) 

Nie wiem już co robić, ale zrobić coś trzeba. Mam coraz większą ochotę przejść na mm - może to byłoby dla nas jakimś wybawieniem? Z drugiej strony żal mi rezygnować z karmienia piersią, a wiadomo, jeśli się zrezygnuje to nie ma już odwrotu. Laura cycek kocha wielką miłością, mleka mam całe hektolitry i generalnie wygodnie jest się nie stresować poza domem czy w razie "W" (choć staram się karmić tylko i wyłącznie w okolicach snu), że dziecko me będzie głodne. Staram się przestawić ją na normalne jedzenie, tak by cycek przestał być wreszcie potrzebny, ale nic z tego. Laura normalne jedzenie traktuje jak zabawę, na którą czasem ma ochotę, a czasem nie :-] Najchętniej wyjada z naszych talerzy, ale oczywiście niewiele może z nich zjeść. Wczoraj jedliśmy warzywny kociołek, pikantny i z mięchem, więc Laurze ugotowałam marchewkę, trochę dyni, ziemniaczka. Z wyglądu przypominało trochę nasze jedzenie. Dooopa. Wszystko zostało natychmiast porozrzucane na cztery strony świata, a córcia moja rzucała się na naszą kolację. H. zawsze jej ulega i ma dziką satysfakcję, gdy ta wcina z apetytem nasze jedzenie, pełne przypraw, często smażone. Co robić? Słoiczki ostatnio idą coraz gorzej, jeszcze najlepiej jest z kaszkami, ale i z nimi bywają wyjątki. 

O brak apetytu podejrzewam zęby. Od dłuższego czasu wychodzą trójki - i dolne i górne. Na razie przebiła się jedna dolna. Może to i przez to Laura gorzej śpi, ale ja już leeedwo żyję i co gorsza, kawa przestaje mi pomagać :S :S :S

Wracając do tematu chodzenia - szukamy butów, bo nie mogę patrzeć jak ślizga się w skarpetkach na panelach. Poza tym musi jej być przecież zimno - mnie jest, gdy chodzę w skarpetkach. Wybór mój padł na Attipasy choć zdecydowanie nie grzeszą one pięknością. Przekonały mnie natomiast swoją miękkością i tym, że to nie do końca są buty więc nie muszę się martwić, że stópki Laury ucierpią. Szkopuł polega jednak na tym, że nie umiem dobrać jej rozmiaru. Obmierzyłam jej stópkę i zamówiłam pierwszą parę. Okazały się jednak bardzo mocno za duże. Nie chce mi się już zamawiać kolejnych, czekać na dostawę i potem ewentualnie odsyłać. W Krakowie jest tylko jeden punkt, w którym można je dostać. Dzisiaj właśnie tam byłyśmy. Niestety, znowu klapa. Okazało sie, że Attipasy dopiero mają do nich dojść, nie było nawet co przymierzać. W bonusie w drodze powrotnej, gdy Laura porządnie już grymasiła, pomyliłam zjazdy z ekspresówki i wpakowałam nas w taaaki korek, że miałam ochotę rwać włosy z głowy. Swoją drogą, naprawdę boję się jeździć autem z Laurą sama. Na jej płacz reaguję takim nerwem, że przestaję być uważna na drodze. Przejeżdżanie na żółtym (pierwotnie napisałam "pomarańczowym" :)) ot, takie właśnie u mnie zmęczenie materiału) świetle lub początku czerwonego to już standart (wstyd się przyznać). Co chwilę mylę drogę, bo odwracam się do niej i próbuję jej podać coś do zabawy. W rozpaczy podaję jej już wszystko, byleby tylko przestała płakać, a potem patrzę ze zgrozą jaki to był zły pomysł - dzisiaj padło na mój portfel. Oczami wyobraźni widziałam już swój dowód osobisty lub inny ważny dokument zaklinowany pod fotelem albo połkniętą monetę :/// Wróciłyśmy tak umęczone, że głowa mała. Laura teraz śpi, a ja dochodzę do siebie :-]

Nasz rozbójnik





W poniedziałek jedziemy odwiedzić polskich dziadków. W piątek dołączy do nas tata, a w sobotę wyprawimy Laurencji roczek. Wiem, że ze sporym poślizgiem, ale nie dało się inaczej. Mam nadzieję, że nie zrobi to jej dużej różnicy ;-)

19 komentarzy :

  1. Łączę się w bólu. W przenośni i dosłownie. Kuba wczoraj usnął mimo wszystko o 28, a potem obudził się o 22 na godzinne harce. Myślałam ze prześpi do rana. Haha! Co chwilę wrzask, na ręce, z powrotem do łóżeczka i ostre bujanie. O 4 oglądaliśmy bajki w salonie dobrą godzinę i juz nie spalam, bo jak go położyłam, to leżałam z ręką na łóżeczku i co dziesięć minut bujanko. To tak dla połączenia mentalnego i pocieszenia, ze nie jesteś sama! :D jestem ciekawa jak będzie dzisiaj.

    Z tym jedzeniem... U nas Kuba juz w sumie od dawna je to co my. Nawet kurczaczka mu podsmażam tyle ze na masełku. Moze wprowadzaj Laurze powoli Wasze dania? Jezeli za ostre, to przed przyprawieniem odkladaj jej porcje? Dziecko juz nie jest takie łatwowierne i dobrze widzi różnicę na talerzach :) powodzenia w nocy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 18* :D choć 28-mio godzinna doba dobrze by mi zrobila :)

      Usuń
    2. Jezu, wykończą nas. Ja sobie założyłam, że choćby nie wiem co, w nocy jedyne co będziemy robić oprócz spania to tylko i wyłącznie usypianie więc Laura choć bardzo próbuje, to nie znajduje w nas kompanów do zabaw. Codziennie zaliczamy minimum jedno wybudzenie. Kiedy to sie skończy....????

      Racja, chyba powinnam przygotowywać jej normalne jedzenie. Przekonałaś mnie :) Kurczakiem na razie pluje, ale ziemniaki są prima sort!

      Usuń
  2. Fajne te attipasy - nie znałam ich wcześniej (matka zacofana). My postawiliśmy na skarpety antypoślizgowe (takie grubsze). Jeden sezon Stefano miał papcie z wkładką ortopedyczną czy jak to się zwie. Teraz o kapciach nie ma mowy - ostatnie stoją zakurzone, ubrane raz i zdjęte po minucie.

    Jedzenie przemilczę, bo my mamy w domu niejadka i ja już sama nie wiem co mu dawać. W przedszkolu płacimy za obiady, których Stefano praktycznie nie je, jedynie owoce i chleb.

    Słodki ten Wasz rozbójnik! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też w użyciu skarpety z ABSem i właściwie głownie one. Attipasy są ok, ale i tak wydaje mi się, że najwygodniej w skarpetach skoro na boso już nie można.

      Usuń
  3. Jejku a myślałam że tylko ja jestem "złą mamą" i mam czasem chwilę załamania takie że płakać się chce z bezradności. Wszędzie na blogach czytam jaka to ciąża i macierzyństwo nie jest super, cukierkowe i w ogóle. Większość blogerek ma super grzeczne dzieci, idealnie zaplanowany dzień, nigdy nie zdarza im się krzyknąć bo to takie niepedagogiczne, no a z resztą nie mają potrzeby przy tych idealnych dzieciach. Twój wpis mnie pociesza ;) i chyba nie jest ze mną aż tak źle mimo że czasem mam kryzys a moje dziecko w ogóle mnie nie słucha do tego już teraz odstawia czasem histerię jak coś jest nie po jej myśli, co najmniej jakby przechodziła bunt dwulatka a ma dopiero 15 miesięcy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, nigdy nie zrozumiem tego fenomenu wielbienia macierzyństwa i skrywania wszystkich jego wad. Przecież każda kobieta, która jest matką wie doskonale o co kaman! Ja kocham moją córkę nad życie, ale zupełnie nie pojmuję dlaczego miałabym udawać, że daje mi w kość i czasem doprowadza mnie do łez.

      Monia, nie przesadzaj. Każda z nas ma gorszą chwilę, jesteśmy tylko ludźmi. To, że czasem krzykniesz czy sobie poryczysz nie znaczy, że jesteś złą mamą. Dla swojego dziecka jesteś najlepszą na świecie i tyle w temacie ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem cię w 100% spanie, jedzenie itp. i-den-ty-ko jak nasz Młodziak. Miesiąc starszy od Laury. Od kilku dni wprowadzilam tylko jedną drzemkę bo właśnie na drugą drzemkę Młodziak też nie bardzo miał już ochotę-tzn. miał ale właśnie tak jal Laura bardzo późnym popoludniem. Co oczywiście skutkowalo by to potem wojażami do północy. Teraz kładę Mlodziaka na drzemkę ok 12 i śpi 2-2.5h. W trakcie budził się to dawałam mu pierś żeby jeszcze zasnął. Generalnie staram się żeby conajmniej 2h miał drzemki to później jakoś dajemy radę; ) o 19 kąpiel i spanie. Noce niestety z pobudkami ale z tym to póki co nie walcze-nie mam na to siły. Liczę że wkońcu kiedyś zacznie przezypiac noce. A póki co dla mojej wygody śpimy razem.
    Kiedyś te nasze bąble dadzą nam odsapnąć, musimy to przetrzymac;) I tobie i sobie życzę dużo siły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzę, że Twój synek to jakiś mentalny brat Laury :) faktycznie, identyko, łącznie z wybudzaniem podczas drzemki i dostawaniem cycka na dospanie (swoją drogą, czasem zastanawiam się czy nie jest to błąd - może gdyby nie było cycka po przebudzeniu to spalaby ciurkiem?). Co do popołudniowej drzemki to nasza Laura jeszcze się nie zdecydowała - czasem zdecydowanie nie chce, czasem grzecznie zasypia. Nigdy nie wiem jak sobie dzień zaplanować.

      Usuń
  6. Noce moga byc kiepskie przez zęby. Probowalas dac Laurze na noc nurofen? U nas przy mocnych bolach nurofen pomaga a noce sa znacznie lagodniejsze. O karmienie piersia raczej tu nie chodzi. Przeciez powinna przy piersi od razu zasypiac. Wiec sprobuj dac jej przeciwbolowy i zobaczysz czy bedzie poprawa. Ja tez juz mam czasem dosc. U nas cycka dawno nie ma a przez zeby tak sie porobilo ze musimy robic mm w nocy...

    Z butow polecam attipasy o tak. Sa super i dla malej stopki idealne. Ale rozmiar musi byc dobrany idealnie. Ewentualnie grube skarpetki z abs. Najlepiej jak dziecko uczy sie chodzic wlasnie na boso.

    Co do jedzenia to u nas tez to roznie bywało. Na pewno bardziej smakuje jej wasze jedzenie a moze wiedzac ze dostanie piers nie chce za bardzo jesc? Jedne co moge poradzic to cierpliwosc i wytrwalosc. U nas jest czasem tak ze nie chce jesc obiadu, zje dwa lyzki i gardzi wiec mowie basta. Nie chcesz jesc to nie. Sama sie nie zaglodzi ;)

    No a jesli chodzi o chodzenie i mobilnosc Laury to nie pozostaje Ci nic innego jak sie przyzywczaic :) ona juz nie jest bobasem i bedzie ja ciekawilo coraz więcej rzeczy. Oczy trzeba miec dookola glowy i tak juz bedzie :)

    A co do jazdy autem to macie fotelik juz z drugiej grupy? Bo jak jeszcze jezdzicie w starym to przypinaj ja na przod wcześniej wylaczajac poduszke powietrzna. Zawsze bedziesz miala lepszy dostęp do niej. A jak jezdzicie w nowym to moze potrzeba czasu zeby sie przyzwyczaila? U nas sprawdzaly sie kiedys chrupki do auta. Byl spokoj i cisza a teraz juz nawet tego nie potrzebujemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasami daję jej nurofen, ale powiesz szczerze, że i po nim bywają noce z przygodami więc reguły nie ma.
      Ja też staram się Laury nie zmuszać do jedzenia, bo wierzę, że gdyby była głodna to by jadła. Ostatecznie zawsze w nocy ma cycka ;)
      Fotelik z drugiej grupy mamy od wczoraj. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Chciałabym skrobnąć o nim dziś posta, ale nie wiem czy dam radę.

      Usuń
  7. Ja nad swoją młodszą też nie raz ryczalam z bezsilności także wspólczuję Ci serdecznie, bo przecież nie jesteśmy maszynami i nasza energia też się może wyczerpać zwlaszcza jak snu malo. Nie znalam tych butkow , dawaj no zdjecia jak sie już obkupicis. U nasz pierwsze byly Emel i bardzo je sobie chwaliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emel juz nam się podobają i pewnie pójdą na warsztat jako drugie, gdy Laura zacznie się poruszać w pionie również na dworze :)

      Usuń
  8. Współczuję tych pobudek, oj współczuję. Ja z tych co po nieprzespanych nocach chodzę jak zombi i straszę, Co do zasypiania późnym popołudniem, to znamy to doskonale z tym, że to była pierwsza i jedyna drzemka w ciągu dnia. Nasza córcia miała tak przez jakiś czas i potem zasypiała najwcześniej o 22. W końcu poszłam za radą koleżanki i jak tylko widziałam, że oczka się kleją, to siup do wanny. Kąpiel skutecznie ją wybudzała i już około 19.30 dziecię nasze szło grzecznie spać;-)))
    Dziewczyny mają rację, teraz już będzie jeszcze gorzej - mobilne dziecko to guzy, upadki, krew z nosa, artystyczny nieład w szafkach. U nas sprawdził się kojec. Gdy gotowałam obiad, odkurzałam, myłam podłogi itp. Z tym, że Hania miała swoje pierwsze spotkanie z kojcem jak miała 8 miesięcy, czyli jak tylko zaczęła raczkować - a nie umiała jeszcze wstawać. Kojec uwielbiała, bo mogła na nim ćwiczyć wstawanie czy siadanie i ogólnie traktowała go jako plac zabaw i ścianę wspinaczkową

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, nie jest to głupi pomysł z tą kąpielą. Chyba spróbuję, gdy Laura zacznie mi się słaniać po 17. Chociaż boję się, że załączy jej się od razu opcja "spanie", no ale zobaczymy.

      Jezus Maria, krew z nosa? O ile znam mojego H. to będzie mi kazał gnać na pogotowie :-]]] Nas też czasem ratuje łóżeczko-kojec. Przyjeżdżam nim do salonu, ustawiam przed tv z disney junior, wrzucam Laurę i wszystkie zabawki i lecę gotować obiad (mamy aneks otwarty na salon). Laura całkiem nieźle się w nim bawi jakieś... 10-15 minut ;) Ale co się rozwijam w gotowaniu dań jednogarnkowych to moje :P

      Usuń
  9. Przejście na mm nic nie da - dziecko budzi się dokladnie tak samo jak karmione piersią. Ona widocznie potrzebuje duzo bliskości, albo dokuczaja jej zeby. W jednym i drugim wypadku nic nie da przejscie na mm - dopiero bedziesz płakała jak trzeba będzie wstać zrobić to mleko. Trzymaj się dzielnie, Laura w końcu wyrośnie. Antek od tygodnia też budzi się co 2h, ale wiem, że to zęby. Z popołudniowymi drzemkami też bywa różnie, ale jak już nie może zasnąć w domu o swojej porze to pakuję go w wózek i lecimy na dziurska - wtedy zasypia jak złoto. Dacie radę! Jeśli chodzi o buty - właśnie wczoraj bylismy się mierzyć, na pewno napiszę o tym posta - ostatecznie zamowilam emele przez neta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No coś Ty Matka! Czuj się rozgrzeszona- a biadol, ile potrzebujesz :) Ja będę Ci wtórować. Tych butków to nie znałam wcześniej. Ale ja też wolałam, kiedy dziewczyny, a już Eliza w szczególności, miały coś na nogach podczas nauki chodzenia. Lila to był ciężki przypadek, bo jak humor miała, to na przykład kapcie nosiła, a jeśli nie- zdejmowała też skarpety i miała wszystko w głębokim poważaniu. Na marudzenie małych dzieci w aucie reaguję bardzo podobnie, dlatego ja z dziewczynami, póki były małe nie jeździłam :) Za dużo nerwów, za duże ryzyko.
    Noce... Kurna, przerąbane, co? Może ja nie powinnam tego pisać, bo Cię tylko dobiję, ale ta moja mała flądra, do tej pory potrafi budzić się na cyca, a na wyjazdach, to już jest kosmos. Tyle, że u nas na szczęście wystarczy cycek w paszcze i ssie przez sen. No fajnie, fajnie- tylko, że ja z dzieckiem przy cycu rzadko kiedy usnę...
    Jedzenie... Być może to zęby, faktycznie, Ja tam jestem dość liberalna jeśli chodzi o próbowanie z talerza rodziców, bo moje dziewczyny zawsze i tak kończyły jedząc głównie to co my, czyli normalnie przyprawione i smażone również, ale musisz się liczyć z tym, że jeśli Laura pozna takie jedzenie i przypadnie Jej do gustu ( z tego co piszesz, to już chyba tak jest), to nie będzie chciała tego co ma przeznaczenie typowo dla dzieci. Ja na przykład dzisiaj wolałabym, żeby dziewczyny jadły trochę inaczej, bo my z Marcinem owszem lubimy rybę w panierce, ale zjemy też duszoną i gotowaną, czy z folii- a One już nie :(
    Trzymaj się Kochana! Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, nie katuj się! Córka jest już na tyle duża, że mleko modyfikowane podane jej wieczorem to nie zbrodnia! My mamy sześciolatkę, która po prostu niespokojnie spi i czasem też po dwa razy się w nocy wybudza :(

    OdpowiedzUsuń