poniedziałek, 3 lutego 2014

Jest!

Tak :) Dzisiaj po raz trzeci przekonałam się, że jest :) 
Najpierw taka bladziocha, że zamiast poddać głębszej analizie, zignorowałam i poszłam dalej spać.
Wątpliwości pojawiły się, gdy bladziocha trochę przybrała na barwie. No ale przecież to nie tak powinno być, nie? Albo jest od razu, albo nie ma. Jak się pojawia tak późno, to nieważne - czyż nie?
Jej obecność postanowiłam sprawdzić za kolejne 4 dni. To czekanie do łatwych nie należało. W głowie milion planów, wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, a przecież to źle, to niedobrze tak się nakręcać...
Przy kolejnej próbie znowu bladziocha. Bladziocha to mało powiedziane. To jakiś cień cienia! Zamiast przybrać na barwie, toż to jeszcze bardziej wyblakło! Po dokładnym obejrzeniu owej niezdecydowanej z wszystkich stron, pod słońce i nie, w świetle sztucznym i naturalnym, znowu zignorowałam i poszłam spać. By za kilka godzin...ujrzeć CZERWIEŃ! No jest czerwień jak ta lala. Tylko spóźniona! No i co z taką zrobić? Brać serio czy nie brać? 
Trzeba czekać...
Kolejny 5 dni wlekły się i wlekły. A wyobraźnia daje popis swoich możliwości i jak ta tuwimowska lokomotywa sapie, dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch - jak gorąco! Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, a jeszcze Kasia węgiel w nią sypie...
Wstaję. Okiem zaspanym wyglądam, jest tym razem czy nie ma. Jedna minuta.... dwie... O żesz, JEST!!! No jest!!! Czerwona taka, że ło ho ho! Pojawia się nawet szybciej niż ta kontrolna! Jest! Jest! Jest!
I ja jestem! ...w ciąży!!! :-)


11 komentarzy :

  1. Gratulacje! I przyjemnej ciąży bez niespodzianek życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooooo w takim razie gratulacje! Wspaniała wiadomość :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do przyjmowania gratulacji :-)

      Usuń
  3. Serdecznie gratuluję, to musi być wspaniałe uczucie :)
    Ja ostatnio też robiłam testy, ale jednak nie tym razem... wiem ile wyobraźnia potrafi zdziałać.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pirelko, uda się, uwierz!
      Ja wciąż trochę niedowierzam i co pewien czas muszę zerknąć na testy ;-)

      Usuń
  4. Eh, no ale ze mnie dupa wołowa. A ja głupia myślałam, że Wy się dopiero staracie :) i po cichu zazdrościłam tych przyjemnych starań, bo u nas na razie priorytetem jest sen, potem seks :)
    Gratulacje! Cudownej ciąży Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przyjemności starań były mega krótkie, bo trwały zaledwie miesiąc, a teraz mąż ma blokadę i dupa z tego wszystkiego :///

      Dziękujemy :-)

      Usuń
  5. Strasznie, serdecznie gratuluję :)

    czekamynacud.blog.pl

    OdpowiedzUsuń